Powinno się doprowadzić do usunięcia z umów klauzul denominacyjnych, indeksacyjnych i waloryzacyjnych, poprzez alternatywne: zastosowanie dwóch wariantów "kursu sprawiedliwego" lub przewalutowanie kredytu – uważają prezydenccy eksperci.
 
W wariancie z kursem sprawiedliwym miałaby być wykorzystana koncepcja z poprzedniego projektu ustawy prezydenckiej. "Przy czym jako jedno z kryteriów różnicowania kursu można by zastosować DTI kredytobiorcy (wysokość zobowiązania w stosunku do dochodu)" – stwierdzono w komunikacie z prac zespołu przy Kancelarii Prezydenta.

 

Alternatywnie eksperci proponują przekształcenie niespłaconej kwoty kredytu w typowy dla danego kredytodawcy kredyt „złotowy”,  w tym nastąpiłby zwrot części nadpłaconego kapitału.

 

"Możliwy powinien być zwrot mieszkania będącego zabezpieczeniem kredytu powodujący całkowite wygaśnięcie zobowiązania z tytułu kredytu, przy czym nie należy wykluczać zastosowania tego rozwiązania, biorąc pod uwagę kryterium LtV (wkładu własnego)" – zaznaczyli eksperci.

 

4 warianty "kursu sprawiedliwego"  

 

Członek zespołu prof. Jarosław Mielcarek, że w obecnych propozycjach zawarto co najmniej cztery warianty "kursu sprawiedliwego". - Po pierwsze ten początkowy, który jest przedstawiony w kalkulatorze kredytowym kancelarii - poinformował. Drugi wariant to zmodyfikowana wersja pierwszego - przy jego obliczeniu przyjmuje się najpierw spłatę odsetek, a potem kapitału - odwrotnie niż w podstawowej koncepcji.

 

- Po trzecie, kurs sprawiedliwy wynikający z teorii kursu sprawiedliwego, którą specjalnie napisałem na te potrzeby, kiedy się wgłębiłem w zagadnienie kursu sprawiedliwego. I czwarty rodzaj kursu, którego może nie nazwiemy kursem sprawiedliwym, tylko kursem równowagi wynikającym z hipotezy stóp procentowych. I również wspierające tę czwartą koncepcję - można powiedzieć - pojęcie kredytu równoważnego, czyli tego kredytu, który byłby przeliczony na warunkach cen w momencie udzielenia kredytu - powiedział ekspert.

 

Rok na podjęcie decyzji


- Kredytobiorca będzie miał rok na podjęcie decyzji dotyczącej kredytu walutowego – powiedział prof. Witold Modzelewski, członek zespołu, który w Kancelarii Prezydenta pracował nad projektem tzw. ustawy frankowej.

 

Jak dodał projekt ustawy dotyczącej kredytów walutowych będzie obejmował kredyty udzielone od 2000 r., czyli "od momentu, kiedy one zaistniały na naszym rynku".  - Trzeba przedstawić rozwiązania, które będą do wyboru dla samego zainteresowanego i on jest tym ostatecznym sędzią, i to on stworzy z nich pakiet, który może być w danym jego przypadku zastosowany - tłumaczył Modzelewski. 

 

Jak dodał, projekt przewiduje "obowiązek, że każdy bank, który udzielił tego rodzaju kredytów, w relatywnie bardzo szybkim terminie ma przedstawić wszystkim potencjalnym kredytobiorcom szczegółową informację".  - Czyli po prostu wyjaśnić, na czym polega ustawa i na czym polegają prawa tego podmiotu, czyli ma być instruktaż – podkreślił ekspert.

 

- Okres, który przewiduje projekt ustawy na złożenie tego wniosku, to jest rok. W tym czasie niech kredytobiorcy przeanalizują wszystkie warianty - zaznaczył Modzelewski. Eksperci mają też zaproponować  rozporządzenie wykonawcze określające wzór wniosku, który kredytobiorca miałby składać do banku.

 

"Projekt bezpieczny"

 

Projekt ustawy dotyczący frankowiczów zapewnia bezpieczeństwo zarówno dla kredytobiorców, jak i kredytodawców -   stwierdził także Witold Modzelewski. Zespół ustalił "prawie ostateczny kształt" propozycji, które przedstawi Kancelarii Prezydenta.

 

Modzelewski podał, że projekt określa metody rozwiązania 5 istotnych zagadnień związanych z problemem kredytów walutowych. - Po pierwsze problem zwrotu tzw. spreadów, czyli kwot, które zostały pobrane przez banki w związku ze sprzedażą dewiz kredytobiorcom. Po drugie jest to tak zwane odwalutowanie  - powiedział. Dodał, że trzecim elementem do rozwiązania jest okres, gdy kredyty były spłacane.

 

- Tu sięgamy do kilku dróg, m.in. inspirując się bardzo ważnym doświadczeniem i propozycją projektu Kancelarii Prezydenta  dotyczącą kursu sprawiedliwego - wskazał ekspert.

 

- Po czwarte jest to problem zwrotu lokalu, który był przedmiotem zabezpieczenia  i wygaśnięcia zobowiązań z tego tytułu. Po piąte musimy rozwiązać problem skutków o charakterze bilansowym, rachunkowym, ekonomicznym zastosowania metod restrukturyzacji - powiedział.

 

- Najważniejsze jest to, że ustawa zapewnia bezpieczeństwo zarówno dla kredytobiorców, jak i kredytodawców i ostatecznego zamknięcia owego sporu, który niestety ciągle jest – podsumował prof. Modzelewski.

 

"Propozycja nie zagraża bankom"

 

- W naszej propozycji projektu ustawy dot. frankowiczów nie ma czarnego scenariusza, banki notowane na GPW nie są zagrożone - podkreślił prof. Jarosław Mielcarek, członek zespołu ekspertów.

 

- Powiedzmy, średni scenariusz: 30-40 mld zł skutków bilansowych dla banków do rozłożenia na 30 lat. To proszę zobaczyć, jakie to jest zagrożenie. Podzielmy 40 mld przez 30 lat - to jest nieco ponad 1 mld zł rocznie. Zdolności absorbcyjne banków, jeżeli chodzi o tego typu kwoty, są znacznie większe - zaznaczył.

 

Jak mówił prof. Mielcarek, "konsekwencje bilansowe (dla banków) są rozłożone w długim okresie". - W związku z tym nie ma takiego zagrożenia, żeby banki mogły powiedzieć, że niedługo dojdzie do jakiejś trudnej sytuacji - zawirowania na giełdzie i spadku kursów akcji – przekonywał ekspert.

 

Ekspert: prawo nie pozwala na oddanie mieszkania z jednoczesnym wygaśnięciem kredytu


Zdaniem głównego analityka firmy  Xelion Piotra Kuczyńskiego prawo nie pozwala na oddanie mieszkania obciążonego hipoteką z jednoczesnym wygaśnięciem kredytu. - Osobiście bardzo jestem za tym rozwiązaniem, ale na przyszłość. Niestety prawo nie może działać wstecz. To jest niezgodne z konstytucją, prawem –zauwazył ekspert. Według niego w takim przypadku banki będą mogły dochodzić swoich roszczeń w instancjach międzynarodowych.

 

Jego zdaniem także kwestia rozłożenia bankom strat nie została do końca wyjaśniona. Dodał, że z jego wiedzy wynika, iż międzynarodowe standardy rachunkowości uniemożliwiają rozłożenie takich obciążeń w czasie.


- Mówienie, że będzie to kosztowało 30 mld złotych jest niepoważne, bo w tym momencie nikt nie wie, jakie będą koszty. Przedstawiona przez ekspertów prezydenta kwota strat rzędu 30 miliardów zł to suma wzięta zupełnie z powietrza. Tak naprawdę nie wiadomo, ile ten projekt będzie kosztował - podkreślił Kuczyński.

 

Propozycja banków i pierwsza propozycja prezydenta

 

Związek Banków Polskich przedstawił w ubiegłym tygodniu swoją propozycje rozwiązania problemu kredytów frankowych. Zakłada ona, że przewalutowanie nastąpiłoby po kursie bieżącym - z dnia akceptacji oferty przez klienta. Poziom marży nie byłby zmieniany.


Dotyczyłoby to kredytobiorców, których rata kredytu po przewalutowaniu nie nie przekraczałaby 70 proc. ich dochodów. Dotyczyłoby to 25-30 tys., czyli ok. 5 proc. umów kredytowych we frankach.

 

Natomiast w styczniu Kancelaria Prezydenta zaproponowała przeliczenie walutowego kredytu hipotecznego na złote po kursie "sprawiedliwym". Bazował on na porównaniu kosztu kredytu walutowego do kredytu w złotych i na dacie zawarcia kredytu.

 

Wyliczając koszty tej ustawy Komisja Nadzoru Finansowego stwierdziła, że w zależności od jednego z czterech scenariuszy banki poniosłyby koszty w wysokości: 56,2 mld zł, 67,2 mld zł, 44,6 mld zł lub 66,9 mld zł (kolejność według scenariuszy). Za najbardziej prawdopodobny komisja uznała ostatni wymieniony scenariusz i kwotę 66,9 mld zł.


Według ostatnich danych Biura Informacji Kredytowej na koniec marca Polacy spłacali prawie 535 tys. kredytów we frankach szwajcarskich. Wzięło je ponad 907 tys. osób.

 

PAP, polsatnews.pl