Norwegia jednak od dawna prowadzi konsekwentną politykę ograniczenia emisji spalin. Już dziś co czwarty samochód sprzedany w tym kraju ma napęd elektryczny.

 

Po 2025 r. możliwa byłaby sprzedaż samochodów z silnikami spalinowymi wyłącznie ciężarowych i autobusów, ale także te pojazdy zostałyby objęte nową polityką ekologiczną i ich udział w rynku stanowiłby jedynie połowę pojazdów; druga połowa musiałby być napędzana energią elektryczną lub wodorowymi ogniwami paliwowymi.

 

Nowy podatek klimatyczny


Podobne ograniczenia mają dotyczyć też innych środkó transportu, w tym morskiego. W 2030 roku 40 proc. wszystkich statków żeglugi morskiej bliskiego zasięgu ma stosować biopaliwa albo niską lub zerową emisję zanieczyszczeń.


W oczekiwaniu na decyzję rządu rady miejskie Oslo i Bergen podjęły decyzję o zakazie wjazdu samochodom z silnikiem diesla w dniach o dużym zanieczyszczeniu powietrza. W praktyce taki zakaz obejmował niektóre dni w zimie.


Cztery główne partie uzgodniły również nowy podatek klimatyczny, który ma wspomóc "zielone certyfikaty". Dziś prawie 99 proc. odnawialnej energii elektrycznej w Norwegii pochodzi z wody. Certyfikaty mają wesprzeć dywersyfikację produkcji energii z innych źródeł.


nportal.no, polsatnews.pl