Ursula von der Leyen podkreśliła, że ważnym zadaniem jest wykazanie, że NATO "dostrzega wszystko w promieniu 360 stopni" - wszystkie wyzwania zarówno na Wschodzie, jak i na Południu.

 

Mówiąc o zaangażowaniu wojskowym Niemiec na wschodniej flance, szefowa resortu obrony przypomniała, że Bundeswehra kierowała w ubiegłym roku wojskami szybkiego reagowania - tzw. szpicą, gotową do podjęcia działań w ciągu 48-72 godzin. Dowództwo tych oddziałów Berlin przejmie ponownie w 2019 roku.

 

Jak zaznaczyła, Niemcy rozważają obecnie możliwość przejęcia odpowiedzialności za wielonarodowy batalion na Litwie. - Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje, nastąpi to dopiero w Warszawie - dodała.

 

Działania NATO powinny być defensywne

 

Niemiecka minister podkreślała, że zdaniem Berlina działania podejmowane przez NATO powinny być "odpowiednie do sytuacji i defensywne".  - To jasne, że musimy modernizować wojsko, ale powinniśmy reagować w sposób odpowiedni do sytuacji i defensywny, stale podkreślając, że opierając się na własnej sile, pragniemy dialogu – stwierdziła Ursula von der Leyen.

 

Zaznaczyła, że Niemcy popierają dialog w ramach Rady NATO-Rosja i chcą przestrzegać Aktu Założycielskiego NATO-Rosja, czego wyrazem jest "element rotacyjny i wielonarodowy" w działaniach wzmacniających flankę wschodnią.

 

Uzasadniając stanowisko niemieckie w sprawie tego aktu, w którym strony zobowiązały się do niestacjonowania na stałe większych sił wojskowych, minister wyjaśniła, że jest to kwestia wiarygodności Zachodu.

 

- Po strasznych wydarzeniach w ubiegłym stuleciu, w tym obu wojnach światowych, zbudowaliśmy na naszym globie wspólnie wielkim wysiłkiem krok po kroku architekturę bezpieczeństwa - powiedziała minister. Jak dodała, porozumienie NATO-Rosja jest jednym z elementów tego ładu. - Jest to dla nas ważne i mówimy, że z naszego punktu widzenia to porozumienie było ważne i dziś nadal jest ważne, uważamy je za słuszne, gdyż zawiera samozobowiązania, które są słuszne, które przyczyniły się do umocnienia pokoju i do dialogu - tłumaczyła von der Leyen. - Nie chcemy być tymi, którzy łamią to porozumienie - zaznaczyła niemiecka minister.

 

Według niemieckiego tygodnika NATO jest niezadowolone z manewrów Anakonda

 

Niemiecka minister pytana o udział wojsk ukraińskich - kraju uwikłanego w konflikt zbrojny - w manewrach Anakonda, minister zastrzegła, że są to ćwiczenia narodowe planowane przez Polskę. - To Polska podejmowała decyzję, nie mogę sobie rościć prawa do ich oceny - powiedziała von der Leyen.

 

Tygodnik "Der Spiegel" napisał w wydaniu internetowym, że NATO "nie jest szczęśliwe" z powodu manewrów. Anonimowy informator w kwaterze głównej Sojuszu miał powiedzieć tygodnikowi, że ćwiczenia są "w zbyt prostacki sposób wymierzone w Rosję". Zdaniem redakcji istnieją obawy, że "Polska jako gospodarz zatruje pod względem politycznym szczyt".

 

PAP