- Cały dorobek Instytutu i ciężko chore dzieci nie mogą stać się przedmiotem rozgrywek wewnętrznych związku i ambicji jednej z pielęgniarek, a takie sugestie znalazły się już dziś w mediach - powiedziała Syczewska.

 

Przewodnicząca strajkujących pielęgniarek Magdalena Nasiłowska odniosła się personalnie do oskarżeń dyrektor CZD.


- Jestem ośmieszana, poniżana, rzuca się jakieś dziwne informacje o mnie. Jeśli mam takie jakieś dziwne zapędy do robienia kariery, to dlaczego mnie nie ma tam, gdzie mnie zapraszają? Bo chcę zrobić karierę? - pytała Nasiłowska. - To jest skandal, żeby dyrektor tego Instytutu w taki sposób rozmawiał z załogą. To jest niedopuszczalne, żeby tak nas traktować - dodała.


Nasiłowska poinformowała, że zarząd związku umówiony jest z dyrekcją CZD na jutro na godz. 12:00. - Ale naprawdę zastanawiamy się, jak mają wyglądać te rozmowy, kto ma przy nich uczestniczyć. Zachowanie dyrekcji jest poniżające - dodała.


"Pielęgniarki nie chciały podpisać porozumienia"


- Wczoraj wspólnie wypracowaliśmy porozumienie, które zarząd związku pielęgniarek i położnych wstępnie zaakceptował. Dyrekcja CZD była gotowa od godzin porannych na spotkanie w sprawie porozumienia, ale usłyszeliśmy od związku, że panie przed południem mają swoje prywatne sprawy i nie mogą się spotkać - powiedziała dziennikarzom dyrektor Instytutu.


Jak powiedziała Syczewska, mimo tego, że w trakcie trwania rozmów do zgromadzonych dołączył pełnomocnik związku zawodowego, "panie nadal nie chciały podpisać porozumienia tłumacząc to potrzebą skonsultowania treści dodatkowo z osobą z zewnątrz".


Nowa propozycja z "istotnymi zmianami"


Dyrektor Instytutu poinformowała, że dzisiaj zarząd związku wyszedł z nową propozycją porozumienia, "w której nastąpiły istotne zmiany w dotychczas ustalonych punktach oraz pojawiły się kolejne, które wcześniej zarząd zgłaszał, a następnie odrzucił".


Syczewska przypomniała, że związek "wielokrotnie zmieniał zdanie, ogłaszał referenda, odwoływał je, a na spotkania przychodził z jednym pytaniem: czy wzrośnie proponowana kwota podwyżki".


- Zadłużonego na 335 mln zł Instytutu, mającego ujemny bilans za poprzedni rok, nie stać na zrealizowanie podwyżek dla jednej grupy zawodowej w wysokości ponad 20 mln rocznie - podkreśliła Syczewska. - Dzięki pomocy ministra skarbu państwa, w wysokości 100 mln, CZD miało szansę wyjść na prostą. Strajk, wraz z nierealistycznymi żądaniami finansowymi, może tę szansę całkowicie zniweczyć - dodała.

 

- Dyrekcja obliczyła, że strajk 14-dniowy kosztuje CZD 5,5 mln zł. Jak obliczaliśmy wcześniej, te pieniądze, które chcieliśmy uzyskać od dyrekcji, rocznie kosztowałyby 7,5 mln zł. Kto tu w tym ma interes, żeby zadłużać bardziej Centrum i po co? Kto tu komu coś chce udowodnić, jeśli zadłużamy się tak szybko na 5,5 mln zł, a nasze podwyżki rocznie by kosztowały 7,5 mln zł, to nie rozumiem tego – powiedziała z kolei Nasiłowska.

 

"Cały czas jest próba zastraszenia grupy"

 

- Dzisiaj próbowano szantażować koleżanki, żeby podpisywały lojalki, żeby wróciły do pracy - powiedziała Nasiłowska. - Cały czas jest próba rozwalenia, zastraszenia grupy, manipulacji, a nie dogadania się - dodała.


Nasiłowska podkreśliła, że pielęgniarki nie wysunęły żadnych nowych postulatów. - Cały czas obracamy się w kręgu tych samych postulatów. Dyrekcja swoich, a my swoich - powiedziała. Dodała, że z wiele roszczeń diametralnie obniżyły, m.in. żądanie zatrudnienia nowych pielęgniarek z 70 do 40.


- My cały czas ustępujemy, a nie ma tych ustępstw po drugiej stronie. Jest tylko atak opluwanie, szczucie - podkreśliła.


Szefowa strajkujących pielęgniarek zaznaczyła, że wczoraj nikt ze związku zawodowego nie deklarował gotowości podpisania porozumienia we wtorek o godz. 14. - Wszystkie rzeczy, które wczoraj pisała dyrektor w biegu łącząc punkty nasze i swoje, okazało się potem, że podokładała dużo takich rzeczy nie do przyjęcia. Trzeba było to ubrać w jakieś prawne zapisy, żeby to można było w ogóle dać do porozumienia - tłumaczyła Nasiłowska. - Były niedopracowane punkty, które mogły spowodować tylko to, że podpiszemy sobie pusty papier - dodała.


Nasiłowska powiedziała, że od 349 dni w CZD trwa spór zbiorowy. - Dyrektor nie próbuje się dogadać, używa jakichś dziwnych chwytów - podkreśliła. Jednocześnie dodała, że jej zdaniem zmiana dyrekcji do momentu podpisania porozumienia to nie jest dobry pomysł.

 

 

"Mamy wszystko nagrane"

 

- Nie wystarcza już okłamywanie mediów i ludzi o tym, co się dzieje w CZD. Dawanie fałszywych informacji, nie wystarcza to, że się oszukuje, że nie ma dzieci, że wprowadza się chaos i dezinformację co do pracy CZD. Pani dyrektor przekroczyła dziś wszystkie możliwe granice obrażając nas i robiąc różne dziwne historie związane z tym, co tu się dzieje - powiedziała dziennikarzom szefowa strajkujących pielęgniarek.


- Te negocjacje to jest jedna wielka szopka. My mamy to wszystko nagrane, jeśli trzeba będzie, to udostępnimy to . Mamy również dowód na to, jak dyrektor podchodzi do tych całych negocjacji - dodała.

 

Nasiłowska poinformowała, że oświadczenie dyrektor Instytutu pojawiło się w pracowniczym intranecie jeszcze przed zakończeniem rozmów. - Dyrektor już wtedy dokładnie wiedziała, jakie będzie nasze stanowisko. To jest skandal, żeby obrażać osoby, które tutaj tak długo pracują - podkreśliła.


Dyrekcja CZD chce zakończyć spór "jak najszyciej"


Dyrektor CZD podkreśliła, że związek zawodowy nie chce się także wycofać z drugiego sporu zbiorowego, "w którym również podnosi roszczenia finansowe tłumacząc to faktem zainwestowania 14 tys. zł na pomoc prawną i motywując swoją decyzję tym, iż ominie ich szansa na kolejną podwyżkę".


- Strona związkowa odmówiła dziś nawet utworzenia wspólnego protokołu ustaleń i rozbieżności - dodała Syczewska.

 

- W tym drugim sporze jesteśmy od 2011 roku. Tam było 21 punktów, które były zawieszone na etapie rokowań i nie jest podpisany protokół rozbieżności na tym etapie. Nie wiem, dlaczego dyrekcja próbuje łączyć te dwie rzeczy, bo to jest inna kwestia, inny czas, nie dotyczy tego, co się dzieje w tej chwili i nie dotyczy tylko nas – wyjaśniła Magadalena Nasiłowska.


- Biorąc pod uwagę sytuację, dyrekcja CZD uznaje za koniecznie poinformowanie opinii publicznej o swojej woli jak najszybszego zakończenia sporu, ale w sposób, który będzie bezpieczny dla Instytutu, jego pacjentów i wszystkich pozostałych pracowników - zakończyła dyrektor.

 

Protest w stołecznym Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" trwa od 24 maja. Pielęgniarki odeszły od łóżek pacjentów - ich obecność została ograniczona do oddziałowych i jednej pielęgniarki. Strajkujące domagają się podwyżek i zwiększenia zatrudnienia.

 

Polsat News