Rzecznik Finansowy to państwowa instytucja powołana do pilnowania praw klientów banków i firm ubezpieczeniowych. Według jego raportu kredytobiorca, powołując się na zapisy prawa bankowego, może zakwestionować jeden z kluczowych w umowie z bankiem zapis o waloryzacji kwoty kredytu do waluty obcej.

 

- W poprzednich latach banki osiągały wysokie zyski oferując szeroko rozumiane „walutowe" kredyty hipoteczne. W naszym raporcie pokazujemy, że wiele z takich umów zawierała zapisy, które można uznać za abuzywne (niedozwolone - red.), a nawet nieważne. To oznacza, że nie wiążą kredytobiorców z mocy prawa. Dlatego banki powinny zwracać klientom część rat, które ci wpłacali na podstawie zapisów niezgodnych z prawem. Posiadaczy „kredytów walutowych" będziemy wspierać z bataliach sądowych wydając tzw. istotne poglądy - powiedziała Wiktorow.


Stała rata


Jeśli sądy uznałyby argumenty Rzecznika Finansowego, oznaczałoby to nieważność tzw. klauzul waloryzacyjnych.  W takiej interpretacji jeśli klient pożyczył 100 tys. zł we franku szwajcarskim to taka kwota powinna być podstawą do wyliczania odsetek. Ani kapitał, ani odsetki nie powinny rosnąć wraz ze zmianą kursu waluty obcej.


W praktyce oznaczałoby to, że jeżeli kredytobiorca wziął kredyt w euro lub franku i bank wyliczył mu miesięczną ratę w wysokości np. 1,5 tys. zł, to taka kwota powinna obowiązywać do spłaty przez cały czas - niezależnie od tego, czy np. frank kosztuje akurat 2,40 zł czy 4,10 zł.


-  Trzeba jednak pamiętać, że do tej pory nie pojawił się żaden wyrok potwierdzający tę argumentację. Oczywiście sądy są niezawisłe, więc nie możemy dać gwarancji, że podzielą nasz pogląd w tej sprawie. Wierzymy jednak, że przedstawione przez nas argumenty zostaną uznane za słuszne - podkreśla Agnieszka Wachnicka z biura Rzecznika Finansowego.


Dowolność w ustalaniu kursów sprzeczna z ideą waloryzacji


Według raportu nawet przyjmując, że waloryzacja umowna kredytu była prawnie dopuszczalna, sposób jej stosowania przez banki w umowach budzi zasadnicze wątpliwości.


- Banki zastrzegały w umowach, że przeliczenie kwoty kredytu ze złotego na franka następuje po bankowym kursie kupna waluty, natomiast przeliczenie rat z franka na złotego po bankowym kursie sprzedaży waluty. Mechanizm ten powodował, że zobowiązanie kredytobiorcy było zawyżane poprzez zastosowanie dwóch różnych mierników wartości - raz kursu kupna, który zwyczajowo jest niższy, a raz kursu sprzedaży. Tymczasem istotą waloryzacji umownej jest, że powinna ona być dokonywana w oparciu o jednolity, obiektywny miernik wartości - dodała Agnieszka Wachnicka.


W praktyce oznacza to, że bank powinien przyjąć jeden kurs do przeliczania zarówno kwoty kredytu, jak też rat. W dodatku nie powinien być to kurs ustalany przez bank, a np. kurs średni NBP.


Rzecznik Finansowy widzi też możliwość zakwestionowania niektórych klauzul dotyczących ubezpieczeń niskiego wkładu własnego. W szczególności chodzi o przypadki w których składki za takie ubezpieczenie były określane w sposób uznaniowy, bez możliwości weryfikacji przez klienta.


Jeśli sądy podzieliłyby opinie Rzecznika Finansowego kredytobiorcy mogliby otrzymać zwrot nadpłaconych odsetek od kredytu.

 

Ekspert: ta opinia może odmienić orzecznictwo sądów

 

- Wydaje się, że opinia Rzecznika Finansowego to krok, który może odmienić orzecznictwo sądów. To nowy oręż dla frankowiczów , którzy zdecydowali się na drogę sądową. Nie są to nowe argumenty, pojawiały się już w pozwach i nie były uwzględnianie przez sądy. Teraz wzmocnienie ich przez Rzecznika Finansowego może wpłynąć na zmianę myślenia sędziów - ocenił w rozmowie z polsatnews.pl ekspert finansowy Paweł Majtkowski.

 

Zwrócił jednak uwagę, że są dwie grupy walutowych kredytobiorców.

 

- Opinia Rzecznika dotyczy kredytów indeksowanych do waluty, czyli takich, gdzie kwota kredytu została zapisana w umowie w złotych, a potem jest ona przeliczana na walutę przy spłacie rat. Opinia nie dotyczy natomiast kredytów denominowanych w walucie, czyli takich, gdzie w umowie zapisana jest od razu kwota np. we franku szwajcarskim. Nie byłoby chyba sprawiedliwe gdyby w pierwszym przypadku sądy orzekały na korzyść konsumentów, a w drugim nie - dodał Majtkowski.

 

Według szacunków ponad połowa kredytów walutowych jest indeksowana. 


Propozycja bankowców - kurs z dnia akceptacji umowy


Związek Banków Polskich przedstawił w ubiegłym tygodniu swoją propozycje rozwiązania problemu kredytów frankowych. Zakłada ona, że przewalutowanie nastąpiłoby po kursie bieżącym - z dnia akceptacji oferty przez klienta. Poziom marży nie byłby zmieniany.

 

Warunkiem uczestnictwa w programie byłby tzw. współczynnik Dtl (stosunek rat kredytu do dochodu) nie przekraczający 70 proc. Rata kredytu po przewalutowaniu nie mogłaby zatem przekraczać 70 proc. dochodów kredytobiorcy. Jeśli byłaby wyższa, bank dopłacałby do rat.

 

Dotyczyłoby to 25-30 tys., czyli ok. 5 proc. umów kredytowych we frankach.

 

W tym tygodniu poprawiony projekt prezydenta


Natomiast eksperci w Kancelarii Prezydenta mają w tym tygodniu zakończyć prace nad poprawioną wersją ustawy. W styczniu Kancelaria Prezydenta zaproponowała przeliczenie walutowego kredytu hipotecznego na złote po kursie "sprawiedliwym". Bazował on na porównaniu kosztu kredytu walutowego do kredytu w złotych i na dacie zawarcia kredytu.

 

Wyliczając koszty tej ustawy Komisja Nadzoru Finansowego stwierdziła, że "obciążenie banków w następstwie restrukturyzacji kredytów objętych projektem ustawy w zależności od wariantu i scenariusza tworzy wysoki koszt dla banków". Według KNF, w zależności od jednego z czterech scenariuszy banki poniosłyby koszty w wysokości: 56,2 mld zł, 67,2 mld zł, 44,6 mld zł lub 66,9 mld zł (kolejność według scenariuszy). Za najbardziej prawdopodobny komisja uznała ostatni wymieniony scenariusz i kwotę 66,9 mld zł.

 

polsatnews.pl