Telefon z dramatycznym wezwaniem o pomoc odebrał oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

 

- Błagam, ona się dusi, sina się robi, błagam - powtarzała szlochając kobieta. Policjant uspokajał dzwoniącą, że zawiadamia właśnie karetkę, pytał o adres, wiek dziecka i krok po kroku instruował kobietę, jak przeprowadzić akcję reanimacyjną.

 

- Udrożniła pani drogi oddechowe? - zapytał policjant. - A jak mam to robić? - odpowiedziała roztrzęsiona matka.

 

- Dziecko położyć na bok - poinstruował funkcjonariusz policjant. - Poklepać po plecach. Zacznijmy sztuczne oddychanie - powiedział dyżurny, którego opanowanie pomogło ocalić dziewczynkę.

 

- Oddycha już, oddycha - powiedziała do słuchawki kobieta, w tle słychać było już płacz dziecka.

 

Mała dziewczynka odzyskała przytomność. Policjant jednak przez cały czas starał się uspokajać rodzinę i podtrzymywał rozmowę do czasu przyjazdu karetki, która zabrała dziecko do szpitala.

 

polsatnews.pl