- Decyzja o przeniesieniu planu zdjęciowego z Polski do Francji została podjęta kilka miesięcy i nie ma związku z możliwą ekstradycją reżysera z Polski do USA - napisał w mailu do redakcji "Los Angeles Times" producent filmu "Sprawa Dreyfusa" Robert Benmussa.

 

Film o niesłusznie obwinionym i skazanym


W korespondencji wyjaśnił, że przeniesienie produkcji wynika z 30-procentowej ulgi podatkowej, której wprowadzenie zapowiedziały władze Francji. Ulga miałaby objąć także producentów filmów i w ten sposób sprawić, że nie poszukiwaliby oni tańszych planów zdjęciowych.


Roman Polański zapowiadał w 2014 r., że jego najnowszy film o tzw. aferze Dreyfusa - o francuskim oficerze pochodzenia żydowskiego, którego niesłusznie obwiniono i skazano za zdradę państwa - powstanie w Polsce. Pierwotnie planowano, że zdjęcia rozpoczną się w 2015 r., później przesunięto je na 2017 r.

 

Zapowiedź Ziobry w sprawie ekstradycji


Informacja o przeniesieniu produkcji filmu Polańskiego do Francji zbiegła się z zapowiedzią ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry o skierowaniu do Sądu Najwyższego kasacji w sprawie niedopuszczalności ekstradycji Romana Polańskiego do USA. - Wszyscy wobec prawa muszą być równi, zwłaszcza jak dopuszczają się przestępstw wobec dzieci - zaznaczył Ziobro.


Przypomniano, że Polański oskarżony jest o pięć przestępstw o charakterze seksualnym dokonanych w 1977 roku na 13-letniej dziewczynce.


Los Angeles Times, polsatnews.pl