Macron uczestniczył w premierze znaczka pocztowego upamiętniającego 80. rocznicę rządu lewicowego Frontu Ludowego, który francuskim robotnikom dał nowe prawa. Minister opowiada się za reformami ekonomicznymi w celu rozluźnienia sztywnych reguł rządzących rynkiem pracy, stymulowania elastyczności i konkurencyjności.

 

Obrzucony jajkami Macron podkreślił, że ten incydent nie będzie miał żadnego wpływu na jego determinację. Dziennikarzom powiedział, że nie ma żadnej przyszłości ekonomicznej dla tych, którzy sprzeciwiają się zmianom.

 

Protesty trwają, ale słabną

 

We Francji nie ustają protesty przeciwko reformie prawa pracy. Poniedziałek jest szóstym dniem zakłóceń w ruchu kolejowym z powodu strajków. Jednak - jak pisze Reuters - wydaje się, że strajkującym "zaczyna brakować zapału". Państwowe koleje SNCF poinformowały w poniedziałek, że obecnie strajkuje już tylko 8,5 proc. ich pracowników.

 

Reuters odnotowuje też, że słabną protesty w sektorze naftowym. Grupa Total SA poinformowała, że dwie z jej pięciu rafinerii w północnej Francji, nieczynne od wielu dni, przygotowują się do wznowienia produkcji.

 

 

Fala protestów jest reakcją na forsowanie przez socjalistyczny rząd prezydenta Francois Hollande'a niepopularnej reformy prawa pracy.

 

Otwiera ona drogę do przedłużenia tygodnia pracy z obecnych 35 do 48 godzin, a dnia pracy w różnych przypadkach do 12 godzin. Rząd uzasadnia potrzebę liberalizacji kodeksu pracy koniecznością przystosowania francuskich przedsiębiorstw do międzynarodowej konkurencji.

 

Osłabienie praw związków zawodowych

 

Projekt zmian w ustawodawstwie przewiduje też pewne ułatwienia dla pracodawców dotyczące zwolnień i związanych z nimi odpraw, a także osłabienie praw związkowych, by zaradzić rekordowemu bezrobociu sięgającemu 10 proc. Rząd odmawia wycofania się z reformy, ale podkreśla, że jest otwarty na negocjacje.

 

PAP, Union Régionale Île de France CGT