- Praktycznie cały dzień i całą noc musimy się nimi zajmować - dodał Fedaczyński. Na opiekunów maluchy będą musiały liczyć dopóki nie osiągną wagi przynajmniej 600 gramów każde z nich. 

 

- Za miesiąc umieścimy je na specjalnym, ogrodzonym kawałku ziemi, wybiegu. Tam będziemy je obserwować i sprawdzać, czy potrafią upolować pożywienie, np. chrząszcze. Mamy nadzieję, że, przytyją na tyle, by w sierpniu opuścić nasz ośrodek - podkreślił weterynarz.

 

Specjaliści z przemyskiego ośrodka rocznie ratują kilkanaście jeży. To z reguły ofiary prac rolniczych, podpaleń traw i nieszczęśliwych wypadków drogowych.

 

- Gdyby ktoś chciał pomóc nam nazwać cztery małe jeże, prosimy o kontakt - dodał Fedaczyński.

 

polsatnews.pl