Tomczyk stwierdził, że Kaczyński ma lekkość do dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Przypomniał m.in. słowa prezesa PiS o lepszym i gorszym "sorcie Polaków", wegetarianach i cyklistach. Jego zdaniem, PiS dokonuje dziś "antydemokratycznej rewolucji, na którą odpowiedzią będzie pokojowa kontrrewolucja" opozycji.

 

- Dziś presja na rząd jest konieczna, żeby przestrzegał prawa, żeby w Polsce była wolność, demokracja i równość. Dziś "Gwiazda śmierci", Imperium zła jest na Nowogrodzkiej (siedziba PiS - red.) - ocenił Tomczyk nawiązując do terminologii z "Gwiezdnych wojen".

 

Jak powiedział, ma nadzieję, że rząd upadnie, ale dzięki "demokratycznym metodom". - Chciałbym, żeby opozycja była na tyle silna, by pokonała PiS w demokratycznej rozgrywce. Nie mam wątpliwości, że prędzej czy później to nastąpi, bo tak jak w "Gwiezdnych wojnach", dobro na końcu zawsze zwycięża - wyjaśnił.

 

"Znów mamy rebelię"

 

Jarosław Kaczyński mówił o rebelii podczas sobotniego zjazdu warszawskich struktur PiS. Stwierdził, że pierwszy raz wybuchła ona po tym, gdy dzięki demokratycznej ordynacji wyborczej powołano w 1991 roku rząd Jana Olszewskiego. Jego zdaniem, rządowi temu niesłusznie zarzucano wówczas niszczenie gospodarki, która "właśnie zaczęła się rozwijać".

 

-  Takie były fakty, ale one się nie liczyły, bo w tych rebeliach, których było później więcej, fakty nie mają żadnego znaczenia - oświadczył prezes PiS.

 

Według niego, kolejna rebelia wybuchła po zwycięstwie wyborczym PiS w 2005 r., kiedy "wymyślono rzeczywistość,  że do władzy dochodzi dyktatura", co - jak mówił -  doprowadziło w efekcie do upadku rządu.


- No i mamy czas obecny, mamy ponowne dojście do władzy tych, którzy chcą zmian. I znów, szanowni państwo, mamy rebelię - powiedział Kaczyński.

 

Polsat News, polsatnews.pl