Sąd uznał, że skoro wcześniej dochodziło na tym odcinku drogi do częstych kolizji z dzikimi zwierzętami, to "rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą". A skoro na skutek zderzenia kierowca poniósł szkodę, to jej równowartość ma dostać od ubezpieczyciela GDDKiA.

 

Do wypadku doszło trzy lata temu na drodze krajowej, w terenie niezabudowanym przyległym do lasu. Samochód kierowany przez B. zjeżdżał ze wzniesienia. Wtedy z rowu, po prawej stronie wybiegł jeleń, który uderzył w przednią szybę, a następnie w prawe przednie i tylne drzwi samochodu. Kierujący odbił w lewo, wjechał na przeciwległy pas ruchu, po czym wpadł do rowu po lewej stronie drogi.

 

"Uwaga dzikie zwierzęta"

 

Kierujący jechał z dozwoloną prędkością. Postanowił dochodzić odszkodowania u GDDKiA, która jest zarządcą drogi. Swoje roszczenie argumentował tym, że w miejscu zdarzenia nie było znaku informującego o potencjalnym zagrożeniu związanym z wtargnięciem dzikiej zwierzyny.

 

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad sprawę odszkodowania przekazała ubezpieczycielowi, zaś ten orzekł, że w chwili zdarzenia w miejscu wypadku obowiązywał projekt organizacji ruchu, w ramach którego znak "uwaga dzikie zwierzęta" nie musiał się tam znajdować. Towarzystwo ubezpieczeniowe  9 października 2013 r. odmówiło wypłaty odszkodowania.

 

GDDKiA winna. Ubezpieczyciel płaci

 

Sąd uznał, że odpowiedzialność zarządcy drogi, czyli GDDKiA jest bezsporna, a zatem strona pozwana, czyli ubezpieczyciel zarządcy drogi, ponosi odpowiedzialność i powinien wypłacić odszkodowanie.

 

"Odpowiedzialność strony pozwanej, jako ubezpieczyciela, ma bowiem taki sam zakres, jak odpowiedzialność zarządcy" - brzmi uzasadnienie wyroku.

 

polsatnews.pl, rp.pl