Przed meczem publiczność długą owacją uczciła pamięć jednego z najsłynniejszych bokserów w historii Muhammada Alego. Rodzina w sobotę poinformowała o śmierci legendarnego pięściarza. Później skoncentrowano się już na bohaterach niedzielnego pojedynku.

 

Większa presja spoczywała na Djokovicu, który od dawna wysłuchiwał pytania, kiedy wreszcie wygra turniej odbywający się na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa. Tylko triumfu w tej imprezie brakowało mu do skompletowania "karierowego" Wielkiego Szlema, czyli zwycięstwa w każdej imprezie tej rangi.

 

Dodatkowo oczekiwania wobec niego wzrosły, gdy okazało się, że wycofał się Szwajcar Roger Federer, a w pierwszym tygodniu z dalszego udziału w zawodach zrezygnował Hiszpan Rafael Nadal.

 

Prosto w serce

 

Spotkanie trwało trzy godziny i trzy minuty. Tuż po jego zakończeniu Djokovic - nawiązując do gestu Gustavo Kuertena - narysował na korcie rakietą serce, po czym się w nim położył. Brazylijczyk zrobił tak w 2001 roku, gdy po raz trzeci wygrał French Open.

 

Djokovic w decydującym spotkaniu na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa wystąpił po raz czwarty. Wcześniej miało to miejsce w 2012 roku oraz w dwóch poprzednich edycjach. Do czwartego występu w finale na pierwszy triumf w tych zawodach wcześniej czekać musieli także Federer i Czech Jaroslav Drobny.

 

Czwarty Wielki Szlem z rzędu

 

W niedzielę został ósmym tenisistą w historii, który ma w dorobku co najmniej jeden triumf w każdej odsłonie Wielkiego Szlema. Wygrał też czwarte z rzędu zawody tej rangi. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce w 1969 roku za sprawą Australijczyka Roda Lavera. Murray może pochwalić się dwoma triumfami w turniejach wielkoszlemowych.

 

W decydującym spotkaniu w Paryżu zagrał po raz pierwszy. Poprzednim Brytyjczykiem, który dotarł do tego etapu w stolicy Francji był Bunny Austin... w 1937 roku. 29-letni Szkot jest też 10. w liczonej od 1968 roku Open Erze zawodnikiem, który dotarł do finału każdej z czterech odsłon Wielkiego Szlema.

 

Niedzielny mecz był 34. pojedynkiem tych dwóch tenisistów. Serb był lepszy 24 razy. Siedmiokrotnie zmierzyli w wielkoszlemowym finale. Tu bilans także jest korzystniejszy dla zawodnika z Belgradu - 5-2.

 

PAP