Stawiane w referendum pytanie dotyczy jednak tylko wprowadzenia takiego świadczenia, a nie jego wysokości, która - jak formułuje to przedstawiony projekt nowelizacji konstytucji - "ma umożliwić całemu społeczeństwu godny człowieka byt i udział w życiu publicznym".

 

- To marzenie jest od dawna, ale teraz stało się "nieodzowne" w obliczu wysokiego bezrobocia spowodowanego rosnącą robotyzacją - tłumaczy jeden z inicjatorów referendum Ralph Kunig.

 

Do głosowania w sprawie bezwarunkowego dochodu podstawowego dojdzie w wyniku społecznej kampanii, w trakcie której zebrano ponad 126 tys. podpisów. Jednak obie izby parlamentu odrzuciły tę inicjatywę przeważającą większością głosów, czyniąc referendum nieuchronnym.

 

Rząd przeciwny

 

Rząd Szwajcarii zalecił obywatelom, by głosowali przeciwko inicjatywie. Jak zaznaczył, wprowadzenie dochodu podstawowego sprawiłoby, że dla niektórych grup - na przykład otrzymujących najniższe płace czy zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin - działalność zarobkowa przestałaby być finansowo atrakcyjna.

 

Według rządowych obliczeń realizacja inicjatywy kosztowałaby corocznie 208 mld franków, przy czym znaczną większość tych kosztów pokryłby transfer środków przeznaczanych do tej pory na inne cele, w tym świadczenia społeczne. Nie dałoby się jednak uniknąć konieczności dofinansowywania budżetu każdego roku kwotą 25 mld franków, na co potrzebne byłyby znaczne oszczędności lub podwyżki podatków.

 

Idea bezwarunkowego dochodu podstawowego jako instytucji zastępującej rozbudowany system różnych państwowych zasiłków i ulg dyskutowana jest na świecie od kilku dziesięcioleci, ale na razie nigdzie nie doczekała się realizacji. Ubiegłoroczne doniesienia, że dochód taki w kwocie 800 euro miesięcznie wprowadzi Finlandia, zostały później zdementowane.


Era cyfrowa wiele zmieniła


- Wiele krajów zajmuje się teraz bezwarunkowym dochodem podstawowym, a wynika to ze zmian społecznych - uważa niemiecki zwolennik tego rozwiązania filozof i działacz społeczny Ronald Blaschke.


- Postępujące ucyfrowienie zmienia świat pracy i będzie to wymagało zmiany sposobu myślenia o wynagrodzeniach. Wszystkiego jest aż nadto na rynku i tylko dla zysku wciąż wypuszcza się nowe produkty – podkreśla.


Jego zdaniem z sondaży wynika, że większość ludzi nie rzuciłoby pracy, mimo tego dodatkowego gwarantowanego przez państwo dochodu.  Mając jednak np. 1 tys. euro więcej w kieszeni, mieliby jednak więcej wolnego czasu dla rodziny czy na pracę społeczną.

 

PAP, Deutsche Welle