- Zdjęcie w mediach spolecznościowych może być przyczynkiem kontroli. Nie jest tak, że w oparciu o nie pozbawiamy kogoś świadczeń - zastrzegł rzecznik ZUS. - W przypadku podejrzenia nieprawidłowości wszczynamy procedurę. Kontroler ZUS pojedzie do domu chorego, jeśli go nie zastanie, poprosimy o wyjaśnienia - dodał. 

 
ZUS chce wyeliminować nieuczciwe praktyki


W maju Hanna Perło, dyrektor departamentu zasiłków W ZUS powiedziała w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że urzędnicy Zakładu sprawdzają aktywność na Facebooku tych, którzy przebywają na zwolnieniu lekarskim. Podkreśliła że chodzi o osoby, które często korzystają ze zwolnień: zarówno tych, które są wystawiane na krótki czas, jak i zaświadczeń pochodzących od lekarzy różnych specjalności i dotyczących różnych schorzeń.


ZUS chce wyeliminować nieuczciwe praktyki związane w wydawaniem zwolnień oraz ich nadużywanie przez osoby, które chcą w ten sposób uzyskać więcej czasu wolnego od pracy.


Zgodnie z prawem lekarz, który wystawia zwolnienie, powinien wskazać miejsce, w którym pacjent będzie zdrowiał. Niekoniecznie musi być to miejsce zamieszkania. Chory może w sanatorium albo u rodziny,  jednak przez okres zwolnienia powinien być faktycznie w miejscu, które zostało wpisane do dokumentacji medycznej.


Inwigilacja czy tropienie nadużyć


Działanie urzędników ZUS budzi jednak wiele wątpliwości prawników. Przede wszystkim stawiają oni pytanie, czy nie dochodzi do naruszania  prywatności użytkowników portali społecznościowych przez państwowych urzędników.  W dodatku w przypadku osób o takich samych nazwiskach może zajść pomyłka.

 

Na ok. 4 miliony przyznanych w ubiegłym roku zasiłków chorobowych ZUS przeprowadził nieco ponad 165 tys. kontroli.

 

polsatnews.pl, rp.pl