Agencja dpa pisze, nie podając dokładnej liczby, że wielu ludzi jest wciąż uważanych za zaginionych. Środowe powodzie spowodowały też w Bawarii wielomilionowe straty. W Simbach nad rzeką Inn i kilku innych miejscowościach wiele domów wciąż jest zalanych. Trwa umacnianie wałów powodziowych na zagrożonych obszarach. Tam, gdzie woda ustępuje, przystąpiono do usuwania skutków powodzi.

 

W Nadrenii Północnej-Westfalii dwaj mężczyźni zostali w czwartek wieczorem ciężko ranni w wyniku uderzenia pioruna. Przewieziono ich do szpitala.

 

Kanclerz Niemiec Angela Merkel łączy się w bólu z rodzinami, które muszą poradzić sobie z efektami katastrofy. - Moje myśli są z obywatelami, którzy w tym trudnym czasie walczą o swoje domy i dorobek życia. Opłakujemy tych, do których we właściwym czasie nie dotarła pomoc i stracili swoje życie podczas powodzi - powiedziała Merkel. Nie słychać jednak, by władze centralne zapewniały pomoc tym, których powódź dotknęła najbardziej. 

 

Stan klęski żywiołowej

 

Władze Bawarii ogłosiły w środę w związku z powodzią stan klęski żywiołowej w kilku gminach na terenie powiatu Rott-Inn przy granicy z Austrią. Wskutek utrzymujących się od kilku dni intensywnych opadów deszczu szczególnie ucierpieli mieszkańcy Triftern, Simbach am Inn i gminy Tann. Infrastruktura w tym regionie jest w poważnej części zniszczona. Straty szacowane są na setki milionów euro.

 

Minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann zapowiedział szybką pomoc finansową w wysokości 1,5 tys. euro dla każdej poszkodowanej rodziny.

 

Kolejne ulewy

 

Na piątek po południu meteorolodzy przewidują kolejne burze i ulewy w Bawarii, Nadrenii Północnej-Westfalii, Nadrenii-Palatynacie, Hesji i Badenii-Wirtembergii. Na niektórych obszarach może spaść nawet ponad 60 litrów deszczu na metr kwadratowy. Możliwe są też gradobicia.

 

PAP