Służby zadbały o bezpieczeństwo zarówno mieszkańców miasta, jak i uczestników marszu Gay Pride. Z uwagi na olbrzymią liczbę uczestników policja zamknęła dla ruchu wiele ulic.

 

 

Region niesprzyja homoseksualistom

 

Odbywająca się co roku Parada Równości to wydarzenie budzące wiele kontrowersji na Bliskim Wschodzie. Na większości obszaru tego regiony relacje seksualne między osobami tej samej płci są zakazane i uznawane jako przestępstwo, podlegające surowym sankcjom. Za tego typu wykroczenie w niektórych przypadkach grozi nawet kara śmieci.

 

Izraelskie władze nie dają oficjalnego przyzwolenia na zawieranie związków między osobami LGBT (geje, lesbijki, trantransseksualiści i biseksualiści), m.in. dlatego, że w tym kraju nie istnieje instytucja ślubu cywilnego. Uznawane są za to śluby małżeństw homoseksualnych zawarte za granicą.

 

Na Zachodnim Brzegu obowiązuje nadal jordańskie prawo z 1951 roku zakazujące stosunków między osobami tej samej płci. Homoseksualizm jest zakazany także w Strefie Gazy. Palestyńczycy należący do społeczności LGBT zwykle decydują się na nieujawnianie swoich preferencji seksualnych. Część z nich ze względów bezpieczeństwa przenosi się do Izraela.

 

Nastolatka raniona nożem

 

Corocznej paradzie, mimo dużej obecności służb, towarzyszą ataki na uczestników. Podczas zeszłorocznego marszu napastnik uzbrojony w nóż rzucił się na tłum, raniąc sześć osób, w tym dwie ciężko. Ofiarą śmiertelną tego incydentu była 16-letnia mieszkanka Izraela.


Sprawca, który jest ultraortodoksyjnym Żydem, dokonał już podobnego ataku w 2005 roku. Na kilka tygodni przed atakiem wyszedł z więzienia. Mężczyzna został ponownie aresztowany.


Premier Izraela Benjamin Netanjahu nazwał go "nikczemnym przestępstwem motywowanym nienawiścią".

 

Na Paradzie nie zabrakło polskiego akcentu.

 

 

The Jerusalem Post, BBC, PAP