Z kolei zdaniem lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru, nie ma czegoś takiego jak poufna sprawa dotycząca 38 mln Polaków.


- Oczekujemy informacji pani premier na sali plenarnej Sejmu o opinii Komisji Europejskiej. Taki wniosek złożymy, pan marszałek otrzyma go przed posiedzeniem Prezydium i Konwentem Seniorów, żeby mógł wprowadzić ten punkt do porządku obrad - powiedział Neumann na piątkowej konferencji prasowej, dodając, że chodzi o przyszłotygodniowe posiedzenie Sejmu.


- Jestem przekonany, że tak jak pani premier mogła w sposób nagły przygotować swoje wystąpienie w piątek na ostatnim posiedzeniu Sejmu, kiedy to w sposób dość agresywny i bardzo mocny zaatakowała Komisję Europejską, opozycję za to, że śmie zajmować się TK w Polsce, to teraz, kiedy otrzymała tę opinię KE, będzie tak samo chętna, żeby podzielić się z Polakami i z opozycją w Sejmie tą opinią i swoim stanowiskiem do niej - zaznaczył szef klubu PO.


"Nie sądzę by premier zgodziła się na upublicznienie opinii"


Sceptycznie do inicjatywy klubu PO podchodzi rzeczniczka klubu PiS Beata Mazurek. - Jeśli prawdą jest, że opinia ma charakter poufny, to nie sądzę, żeby pani premier zgodziła się na to, by ją upublicznić, bo przecież - rozumiem - to Komisja Europejska nadała klauzulę poufności, więc byłoby nierozsądne, gdyby to zostało upublicznione - powiedziała Mazurek.


Lider Nowoczesnej Ryszard Petru przypomniał podczas piątkowej konferencji prasowej, że już wcześniej apelował do szefowej rządu o upublicznienie opinii KE. - Jak może być poufny dokument, który dotyczy nas wszystkich - podkreślał w piątek Petru.


"Jeśli będą sankcje, to premier powinna się wstydzić"


- Jeśli ten dokument może doprowadzić do tego, że na Polskę będą nałożone sankcje, to pani premier powinna się wstydzić przed Polakami, że ona go chowa - ocenił.


- Dokumenty dotyczące nas wszystkich muszą być publikowane, bo za to płacimy z naszych podatków. Nie chciałbym informacji rządu w tej sprawie. Chciałbym, aby rząd zrobił jedyną rzecz, z którą ma jak zawsze problemy - opublikował - wskazał szef Nowoczesnej.


Opinia KE ws. praworządności


Opinia ws. praworządności w Polsce, którą KE w środę wysłała polskim władzom, podsumowuje prowadzony od 13 stycznia dialog z polskim rządem na temat sytuacji wokół TK. To pierwszy etap prowadzonej wobec Polski procedury ochrony praworządności. Treść opinii jest poufna. Jak twierdzą unijne źródła, jest ona krytyczna i stwierdza, że istnieje systemowe zagrożenie dla rządów prawa w Polsce.


Rzecznik rządu Rafał Bochenek zapowiedział w środę, że opinia Komisji Europejskiej zostanie skierowana do Sejmu, bo - jak podkreślał - to właśnie tam trwają prace legislacyjne, które zmierzają do rozwiązania sporu wokół TK. Zastrzegł, że dokument ma charakter roboczy i jest częścią dialogu pomiędzy polskimi władzami a KE.


Po przyjęciu opinii przez Komisję polskie władze powinny się do niej ustosunkować. Procedura ochrony państwa prawa przewiduje, że powinno to nastąpić w ciągu dwóch tygodni. Jeżeli wskazane problemy nie zostałyby rozwiązane, to kolejnym etapem procedury jest wydanie przez KE zaleceń z określonym terminem rozwiązania konkretnych problemów.


Możliwość nałożenia sankcji


Ostatecznym rozwiązaniem jest wniosek do Rady UE (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenie naruszeń zasad państwa prawa, zgodnie z artykułem 7. unijnego traktatu. Artykuł ten pozwala też nałożyć sankcje na kraj łamiący zasady praworządności.


W wystąpieniu przed dwoma tygodniami w Sejmie premier zarzuciła opozycji podważanie polskiej suwerenności, a KE - że ma problem z reputacją i autorytetem. Wyraziła pogląd, że w Komisji jest "coraz więcej tych, którym zależy na rozbiciu UE, a nie na tym, żeby ona się rozwijała". Tego dnia Sejm przyjął też uchwałę ws. obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli. Przemówienie premier było reakcją na zapowiedź Komisji Europejskiej przyjęcia opinii na temat stanu praworządności w naszym kraju.


PAP