Na początku marca Międzynarodowy Komitet Olimpijski poinformował, że w igrzyskach w Rio de Janeiro pod flagą MKOl wystąpi grupa uchodźców. W gronie potencjalnych olimpijczyków były 43 osoby. O tym, kto pojedzie do Brazylii, zadecydowały osiągnięte przez sportowców wyniki.

 

W składzie olimpijskiej reprezentacji uchodźców znaleźli się: Rami Anis i Yusra Mardini z Syrii, którzy powalczą o medale w pływaniu, Yiech Pur Biel, James Nyang Chiengjiek, Anjelina Nada Lohalith, Rose Nathike Lokonyen i Paulo Amotun Lokoro z Południowego Sudanu, którzy postarają się prześcignąć rywali na bieżni, w składzie reprezentacji znalazł się także maratończyk z Etiopii - Yonas Kinde. Yolande Bukasa Mabika oraz Popole Misenga z Demokratycznej Republiki Konga będą walczyć o złoto w judo.

 

 

Więcej niż sportowa misja

 

Podobnie jak wszystkie inne zespoły na Igrzyskach Olimpijskich, także reprezentacja uchodźców będzie mieć swoją świtę. Szefem tej olimpijskiej misji będzie Kenijczyk, były rekordzista świata w maratońskim dystansie, Tegla Loroupe. Funkcję zastępczyni szefa ekipy pełnić będzie zaproponowana przez UNHCR Brazylijka, Isabela Mazão (Brazylia). Nad sportową formą ekipy czuwa cały czas pięciu trenerów.

 

Reprezentacja uchodźców od MKOl-u dostanie także oficjalne stroje. Olimpijczycy cały czas mogą także liczyć na wsparcie finansowe. A gdy tylko któryś z "kadrowiczów" wywalczy złoto, odegrany zostanie mu hymn olimpijski.

 

Zdaniem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego drużyna składająca się z dziecięciu uchodźców będzie symbolem nadziei dla ludzi zmuszonych do ucieczki z własnych ojczyzn. Reprezentacja ma także zwrócić uwagę na skalę kryzysu migracyjnego, z którym świat cały czas nie jest w stanie się uporać.

 

 

polsatnews.pl