Na skutek powodzi wywołanych ulewnymi deszczami, jakie od kilku dni nawiedzają Francję, zostało ewakuowanych kilka tysięcy osób. Żywioł pochłonął już co najmniej jedną ofiarę śmiertelną. Ostatnia to 74-latek, który w czwartek jadąc konno w stołecznym regionie Ile-de-France został porwany przez rzekę. Mężczyzna utonął, a zwierzęciu udało się wydostać na brzeg.

 

W środę, również w aglomeracji paryskiej, znaleziono ciało 86-letniej kobiety w podtopionym domu. Sekcja zwłok zaplanowana na piątek potwierdzi, czy zgon nastąpił na skutek powodzi.

 

Wody wciąż przybywa

 

Jak poinformowały w piątek władze Paryża, stan wody w Sekwanie osiągnął 6 metrów. Wody wciąż przybywa i niewykluczone, że wieczorem poziom ten będzie najwyższy od ponad 34 lat. Po raz ostatni stolicę Francji powódź nawiedziła w 1982 roku, a poziom Sekwany wyniósł wówczas 6,15 metra.

 

- Oczekuje się, że najwyższy poziom - 6,3 metra, a w najgorszym wypadku 6,5 metra, rzeka osiągnie wieczorem. Ten wysoki stan wody będzie się stabilnie utrzymywał przez cały weekend, później nastąpi spadek -  napisało w komunikacie  ministerstwo ochrony środowiska.

 

Do wielkiej powodzi, która pozostaje punktem odniesienia dla mieszkańców francuskiej stolicy, doszło w 1910 roku. Wówczas zanotowano rekordowy poziom Sekwany - 8,6 metra, a oznaczenia na nabrzeżu wciąż przypominają przechodniom, dokąd wówczas sięgała woda.

 

 

Luwr zamknięty

 

Najchętniej odwiedzane przez turystów muzeum na świecie musiało zostać zamknięte, choć jak informuje agencja Reutera, nie ma zagrożenia dla turystów. W piątek od rana trwa prewencyjna ewakuacja dzieł przechowywanych na niższych kondygnacjach.

 

Po drugiej stronie Sekwany zwiedzających od czwartku nie przyjmuje również Musee d'Orsay.

Władze miasta zapowiedziały także zawieszenie kursowania linii RER C w centrum miasta od godz. 16 czasu lokalnego. Nieczynna będzie też Biblioteka Narodowa.

 

 

Alerty powodziowe i stan wyjątkowy

 

Od wtorku obowiązuje zakaz żeglugi po rzece, po której na co dzień kursują łodzie turystyczne i barki transportujące towary.

 

Alarm powodziowy ogłoszono w Paryżu w środę, gdy Sekwana miejscami wystąpiła z brzegów i zalała niektóre wiodące wzdłuż niej bulwary i ulice. Wciąż zawieszony jest ruch regionalnych pociągów wzdłuż rzeki.

 

Minister ochrony środowiska Segolene Royal oświadczyła, że obawia się, iż wraz z obniżaniem się poziomów rzek, co będzie następować bardzo powoli, służby będą odnajdywać ciała kolejnych ofiar żywiołu.

 

 

Łącznie alarm powodziowy obowiązuje w 13 departamentach w regionie Ile-de-France i w środkowej Francji. Według MSW od ubiegłego weekendu, gdy rozpoczęły się ulewne deszcze, z domów ewakuowano ok. 20 tys. ludzi.

 

Po zalanym centrum Nemours, ok. 80 km na południe od Paryża, podobnie jak w Longjumeau, ok. 20 km na południe, kursują barki, które zabierają pozbawionych prądu mieszkańców w bezpieczne miejsca.

 

W Moret-sur-Loing, niewielkiej miejscowości uwiecznianej na obrazach impresjonistów, „woda sięga dachów młynów na wyspach” - relacjonował mer.

 

 

Służby meteorologiczne podały, że miniony miesiąc był we Francji rekordowym majem pod względem ilości opadów, od kiedy 150 lat temu zaczęto prowadzić statystyki. Opady były trzykrotnie wyższe od przeciętnych.

 

 

BBC News, Reuters, PAP

Foto: PAP/EPA/Yoan Valat, wideo: Reuters