Incydent opisaliśmy we wtorek.

 

W niedzielę w Poznaniu na ulicy dziewczyna straciła przytomność. Towarzyszący jej znajomy podjął reanimację. Były z nimi tylko dwie Hiszpanki, więc poprosił jednego z gapiów, by ten wezwał pogotowie. Dał mu swój telefon. Gdy dziewczyna odzyskała przytomność i poczuła się lepiej jej towarzysz zdał sobie sprawe, że nie ma mężczyzny, któremu dał komórkę.

 

Powiadomił policję, opisał złodzieja. Na nagraniach z kamery miejskiego monitoringu wyraźnie widać opisanego mężczyznę, ubranego w jasną bluzę i jeansy, który rozmawia przez telefon, a później oddala się. Jak się okazało - do lombardu, w którym zastawił telefon.

 

- Znamy dane personalne i adres zamieszkania mężczyzny, jeszcze go nie zatrzymaliśmy. Bardzo szybko udało nam się odzyskać aparat w jednym z poznańskich lombardów. Trafił już do prawowitego właściciela - powiedział polsatnews.pl sierż. sztab. Piotr Garstka.

 

I zaapelował do osób, które mogą wskazać miejsce pobytu mężczyzny widocznego na nagraniu, o kontakt z Komisariatem Policji Poznań-Stare Miasto.

 

"Wysoki, ma ciemne włosy"

 

- Wyobraźcie sobie, godzina 4 nad ranem, wasza pijana koleżanka traci świadomość i ma zapadnięty język z trudem oddychając. Z wami są jeszcze tylko dwie Hiszpanki. Co robicie? Ratujecie, stosujecie pierwszą pomoc, udrażniacie drogi oddechowe i odchylacie głowę waszej znajomej do tyłu, w międzyczasie, ponieważ sami jesteście zajęci, a wasze znajome nie mówią po polsku, dajecie telefon osobie najbliżej was z grona gapiów i doradców, i prosicie, by zadzwoniła na pogotowie - relacjonował znajomy kobiety, która straciła przytomność, pan  Patryk.

 

Jak mówi, postanowił nagłośnić, bo zależy mu na tym, by ludzi uczulić na problem i jednocześnie zaapelować do nich, by nie bali się udzielać pomocy i reagować, gdy są świadkami podobnych sytuacji.

 

polsatnews.pl