Największym sukcesem Kubota w grze podwójnej jest triumf w Australian Open w 2014 roku. Wówczas jego partnerował mu Szwed Robert Lindstedt, a turniej w Melbourne był ich drugim wspólnym startem. Sytuacja w Paryżu jest bardzo podobna - z Peyą lubinianin gra po raz pierwszy. O powtórzenie osiągnięcia sprzed dwóch lat będzie jednak bardzo trudno. Bryanowie to najbardziej utytułowany debel w historii. Zawodnicy z USA ostatni triumf w Wielkim Szlemie zanotowali w 2014 roku, ale wciąż są groźni.

 

- Zdajemy sobie sprawę, że będziemy mieli z Amerykanami maksymalnie jedną lub dwie szanse w secie. I albo ją wykorzystamy albo nie - podkreślił Kubot, który nigdy wcześniej nie dotarł do półfinału debla w stolicy Francji.

 

W piątek stanie przed szansą "pomszczenia" Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego. Pierwszy przegrał z Bryanami mecz otwarcia, a drugi w rozpoczętym we wtorek, a zakończonym dzień później ćwierćfinale. Półfinał rozstawionego z numerem dziewiątym polsko-austriackiego duetu i występujących z "piątką" zawodników z USA będzie trzecim, ostatnim meczem na korcie nr 1.

 

Kubot to ostatni polski tenisista w seniorskich zmaganiach w tegorocznej edycji French Open. We wtorek odpadła rozstawiona z "dwójką" Agnieszka Radwańska, która przegrała w 1/8 finału z Bułgarką Cwetaną Pironkową.

 

W piątek rozegrane zostaną także półfinały gry pojedynczej. Broniąca tytułu liderka rankingu WTA Amerykanka Serena Williams zmierzy się z Holenderką Kiki Bertens, a Hiszpanka Garbine Muguruza (4.) z Australijką Samanthą Stosur (21.). Najwyżej rozstawionego Serba Novaka Djokovica czeka konfrontacja z Austriakiem Dominikiem Thiemem (13.), a ubiegłorocznego triumfatora Szwajcara Stana Wawrnikę (3.) z Brytyjczykiem Andym Murrayem (2.).

 

PAP