- Niektóre kraje, które uważamy za przyjaciół, gdy mają zmartwienia w polityce wewnętrznej, starają się odwrócić uwagę i ten tekst (uchwały) jest tego przykładem - wskazał Yildrim na posiedzeniu Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), którą od niedawna kieruje.


Szef tureckiego rządu - jak wskazuje agencja AFP - powstrzymał się w swym wystąpieniu od grożenia Niemcom odwetem politycznych czy ekonomicznym, ale przypomniał, że "3,5 miliona Turków mieszka w Niemczech i aktywnie wnosi wkład w gospodarkę". - Nasi niemieccy przyjaciele nie mają prawa zawieść takiej społeczności - ostrzegł Yildirim.


We wtorek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w rozmowie telefonicznej z kanclerz Niemiec Angelą Merkel wyraził zaniepokojenie planowaną uchwałą Bundestagu.


"Pamięć o ludobójstwie Ormian"


W czwartek przed południem w Bundestagu ma rozpocząć się debata nad propozycją uchwały autorstwa CDU/CSU, SPD i Zielonych, zatytułowanej "Pamięć o ludobójstwie Ormian i innych chrześcijańskich mniejszości 101 lat temu".


Władze w Ankarze sprzeciwiają się stosowaniu terminu ludobójstwo w odniesieniu do wydarzeń sprzed 101 lat. Według historyków w latach 1915-17 w dokonanych przez siły tureckie rzeziach i deportacjach życie straciło około 1,5 mln ormiańskich mieszkańców ówczesnego imperium osmańskiego.


Pierwsze ludobójstwo XX wieku


Natura i skala tej zbrodni pozostaje niezmiennie tematem sporu. Historycy powszechnie reprezentują pogląd, że masakra Ormian była pierwszym aktem ludobójstwa w XX wieku. Strona turecka kwestionuje nie tylko termin ludobójstwo, lecz także liczbę ofiar, twierdząc, że jest ona zawyżana. Przyznaje jedynie, że w walkach między Turkami a Ormianami było wiele ofiar po stronie Ormian, ale mówi o ofiarach wojny domowej i zamieszek.


Rząd Niemiec unika zadrażnień z władzami Turcji, obawiając się negatywnego wpływu na umowę Unia Europejska-Turcja, która jest zdaniem Berlina kluczem do rozwiązania kryzysu migracyjnego. Niemieckie MSZ było początkowo przeciwne użyciu w uchwale terminu ludobójstwo.


W przeszłości Turcja, odpowiadając na przyjęcie podobnych tekstów w krajach europejskich, tymczasowo odwoływała swych przedstawicieli dyplomatycznych - odnotowuje AFP. 

 

PAP