Ludzie, którzy utknęli w rebelianckiej enklawie wokół miasta Azaz, są w poważnym niebezpieczeństwie; grozi im, że IS podbije tereny, na których przebywają, lub że znajdą się w środku walk między zbrojną opozycją syryjską a islamistami - podkreśla organizacja "Lekarze bez Granic" w wydanym oświadczeniu.

 

W ubiegłym tygodniu IS zaatakowało syryjskich rebeliantów w strategicznie ważnej enklawie wokół Azaz, blisko kontrolowanego przez opozycję przejścia granicznego z Turcją. Od wschodu enklawa graniczy z terenami okupowanymi przez dżihadystów, a od zachodu z terenami zamieszkanymi przez Kurdów.

 

Ostatnia ofensywa przeciwko Państwu Islamskiemu

 

Dalej na wschód siły rebelianckiego sojuszu, dowodzonego przez kurdyjskich bojowników i wspieranego przez USA, rozpoczęły w ostatnich dniach ofensywę przeciwko IS w rejonie przygranicznego miasta Manbidż. Według USA operacja może potrwać kilka tygodni i ma na celu przede wszystkim zmniejszenie dostępu IS do pogranicza syryjsko-tureckiego, które od dawna wykorzystuje jako bazę logistyczną do przemieszczania zagranicznych bojowników z i do Europy.

 

Od wybuchu wojny domowej w Syrii w 2011 roku Turcja przyjęła prawie 3 mln uchodźców i wydała na nich prawie 10 mld dolarów. Niektóre organizacje pomocowe twierdzą, że Turcja nie jest bezpiecznym krajem dla uchodźców.

 

Od 2011 roku, gdy wybuchła wojna w Syrii, w całym kraju śmierć poniosło ponad 280 tys. osób.

 

PAP