Zgłoszenia o przypadkach marnotrawienia pieniędzy przeznaczonych na dzieci otrzymały ośrodki pomocy społecznej m.in. w Łowiczu, Pruszczu Gdańskim i Białymstoku. Gminni urzędnicy twierdzą, że "w skrajnych przypadkach" będą kontrolować wydatki rodzin.

 

Rafalska powiedziała, że jeden z artykułów ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci mówi o tym, że "w sytuacji niewłaściwego wykorzystania tych środków, kontrole mogą się zdarzyć i środki mogą być przeznaczone na pomoc rzeczową bądź finansowanie usług".

 

- Jednak opisywane zdarzenia dotyczą środowisk objętych pomocą społeczną, nadużywania alkoholu. Próby mówienia, by przechowywać paragony z zakupów w sklepie mięsnym, warzywniaku, czy księgarni są zupełnie nieuzasadnione. Proponowałabym, żeby na podstawie incydentów nie uśredniać i nie mówić, że jest to główny problem przy realizacji tego projektu - powiedziała Rafalska w "Nowym Dniu z Polsat News".

 

"Skala marnotrawienia pieniędzy jest znikoma"

 

Minister dodała, że np. w Białymstoku złożono 17 tysięcy wniosków o 500 zł na dziecko, a urzędnicy mówili o trzech zgłoszeniach.

 

Przypomniała również, że niewłaściwe wydawanie pieniędzy z "Rodzina 500 plus" nie stanowi przesłanki do odebrania świadczenia. - Jeśli dziecko będzie zaniedbane, to pieniądze mogą być zamienione na pomoc rzeczową bądź usługi opiekuńcze, np. opłatę za wyżywienie, usługi przedszkolne, żłobkowe - stwierdziła w rozmowie z Bartoszem Kurkiem.

 

Minister zapewniła, że nie zabraknie pieniędzy na funkcjonowanie programu w kolejnych latach. - Dopóki będzie rząd PiS, te świadczenie będzie wypłacane - oświadczyła. 

 

O zgłoszeniach marnotrawienia pieniędzy z programu "Rodzina 500 plus" w Białymstoku opowiedziała reporterowi Polsat News  Halina Pietrzykowska, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w tym mieście.

 

 

Polsat News