To pierwszy etap prowadzonej wobec Polski procedury ochrony praworządności. Treść opinii jest poufna. Jak twierdzą unijne źródła, jest ona krytyczna i stwierdza, że istnieje systemowe zagrożenie dla rządów prawa w Polsce.

 

Frans Timmermans przypomniał, że był w Warszawie dwa razy, a "wymiana informacji była zawsze konstruktywna".

 

Wiceszef KE powiedział, że we wtorek wieczorem rozmawiał telefonicznie z szefową polskiego rządu. - Premier Szydło potwierdziła chęć dialogu, niemniej jednak, mimo naszych najlepszych wysiłków, do tej pory nie udało się nam znaleźć rozwiązań głównych problemów ws. TK - oświadczył. Do trzech wymienionych wcześniej głównych problemów dodał jeszcze treści ustawy reformującej Trybunał Konstytucyjny z 22 grudnia 2015 roku.

 

Timmermans tłumaczył, że celem przyjętej opinii ws. praworządności w Polsce jest skoncentrowanie dialogu na tych problemach. - Mam nadzieję, że to posunie dialog naprzód - powiedział. Jak dodał, polskie władze mają teraz możliwość odpowiedzi na tę opinię. Odpowiedź powinna być udzielona w "rozsądnym czasie". Według unijnych źródeł, z procedury wynika, że termin na udzielenie odpowiedzi to dwa tygodnie.

 

Jak podkreślił  Komisja nie ma zamiaru i nie chce angażować się w debatę polityczną w Polsce. Naszą kwestią jest zapewnienie przestrzegania prawa - mówił. Dodał, że KE chce zachęcić Polskę do znalezienia szybkich i skutecznych rozwiązań.

 

KE "strażniczką traktatów"

 

- Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby udzielić temu procesowi wsparcia i doprowadzić go do końca - zapewnił.

 

Komisja chciałaby, żeby to polskie władze znalazły rozwiązanie sytuacji - To jest właśnie cel procesu, w którym się znajdujemy - mówił Timmermans.

 

Wiceszeprzewodniczący KE był pytany o opinie strony rządowej, że KE stosując procedurę, wychodzi poza swój mandat.

 

- Nie zgadzam się z tym. To co czynimy opiera się na roli Komisji jako strażniczki traktatów. Unia Europejska jest zbudowana na wspólnych wartościach. Obejmują one również przestrzeganie prawa. Zapewnienie przestrzegania praworządności jest kolektywnym zadaniem instytucji unijnych i wszystkich państw członkowskich - powiedział.

 

Nie chciał spekulować o żadnych dalszych krokach, jakie może podjąć KE, bo "cały czas prowadzi dialog". - Im szybciej rozwiążemy problem, tym szybciej Polska będzie mogła powrócić do swojej roli: jednego z wiodących krajów UE w tych trudnych czasach dla nas wszystkich. Polskie przywództwo jest potrzebne UE i nie powinno być zakłócane przez sprawy, które, moim zdaniem, mogą zostać w krótkim czasie rozwiązane przez siły polityczne w Polsce - powiedział Timmermans.

  

Dialog trwa już blisko pół roku

 

W styczniu Komisja Europejska zaniepokojona sporem wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce uruchomiła procedurę ochrony praworządności. Bada, czy rozwiązania prawne dotyczące TK nie zagrażają rządom prawa stosowanym przez sądy w krajach UE.

 

W ramach procedury KE prowadzi dialog z polskim rządem, a jej wiceszef podczas dwóch wizyt w Polsce rozmawiał m.in. z premier Beatą Szydło, szefem MSZ Witoldem Waszczykowski, prezesem TK Andrzejem Rzeplińskim, politykami opozycji.

 

Unijni komisarze wydając opinię bazowali też na stanowisku Komisji Weneckiej, organu doradczego Rady Europy, która w marcu wydała zalecenia dotyczące nowelizacji ustawy o TK.

 

Procedura ochrony praworządności przewiduje, że jeżeli po wydaniu opinii KE wskazane problemy nie zostaną rozwiązane w rozsądnym terminie, to kolejnym etapem jest wydanie przez KE zaleceń z określonym terminem rozwiązania.

 

Ostatecznym rozwiązaniem jest wniosek do Rady UE (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenie naruszeń zasad państwa prawa, zgodnie z artykułem 7 unijnego traktatu. Artykuł ten pozwala też nałożyć sankcje na kraj łamiący zasady praworządności. Jednak aby stwierdzić poważne naruszenie zasad rządów prawa, konieczna jest jednomyślność państw członkowskich.

 

polsatnews.pl, PAP, fot: PAP/EPA/Oliver Hoslet