"Wojownicy" zanotowali rekordowy pod względem liczby zwycięstw sezon w fazie zasadniczej sezonu (73), ale mieli duże problemy z wyeliminowaniem Thunder w finale Konferencji Zachodniej.

 

W poniedziałek rywale w drugiej kwarcie prowadzili już różnicą 13 punktów. Drużyna z Oakland nie załamała się, w trzeciej kwarcie objęła prowadzenie 57:54, którego nie oddała już do końca spotkania.

 

"On taki jest" - 36 pkt Curry' ego

 

Niezawodny był największy gwiazdor ligi - Stephen Curry, który zdobył dla gospodarzy 36 punktów i miał 8 asyst. Lider Worriors wziął na siebie ciężar gry w końcówce gry. Przy stanie 90:86 został sfaulowany przy próbie rzutu za trzy punkty i wykorzystał wszystkie trzy osobiste. Chwilę później powiększył przewagę gospodarzy do 10 punktów trafiając - siódmy w tym meczu - rzut za trzy punkty.

 

- On taki jest. Kluczowy występ w siódmym pojedynku - oto Steph Curry. Ledwo to przetrwaliśmy, ale teraz idziemy dalej naprzód - skomentował trener Steve Kerr.

 

W ekipie z Oklahoma City 27 punktów uzyskał Kevin Durant. Z kolei Russell Westbrook zanotował double-double - 19 pkt i 13 asyst.

 

Warriors to dopiero 10. zespół w historii NBA, któremu udało się odwrócić losy rywalizacji play off, przegrywając 1-3.

 

Pierwszy mecz finału odbędzie się w czwartek w Oakland.

 

Polsatnews.pl, PAP