Spotkanie było wielokrotnie przerywane i przekładane z powodu deszczu. Rozpoczęło się w niedzielę, ale przy stanie 6:2, 3:0 dla Polki tenisistki opuściły kort.


W poniedziałek na niego nawet nie wyszły. Z kolei we wtorek mecz także rozgrywany był w ratach. Ta przerwa posłużyła Pironkowej, która wygrała dziesięć gemów z rzędu. Gdy w trzecim secie Radwańska przegrywała już 0:3, wzięła przerwę medyczną. Po niej zdołała wprawdzie wygrać trzy gemy, ale nie odwróciła już losów spotkania.


To była 13. konfrontacji 27-letniej Polki z Bułgarką. 10 z nich Radwańska rozstrzygnęła na swoją korzyść. Wcześniej czterokrotnie rywalizowały na kortach ziemnych i za każdym razem lepsza była urodzona w Krakowie zawodniczka.


W 1/8 finału French Open Radwańska wystąpiła po raz piąty. Na tej fazie zmagań zatrzymała się w latach 2008-09 i 2011, a w 2013 roku dotarła rundę dalej.


W grze pojedynczej Polskę reprezentowała jeszcze Magda Linette, ale w pierwszej rundzie przegrała ze Szwedką Johanną Larsson.

 

"Nie mogę grać w takich warunkach"


Agnieszka Radwańska skrytykowała organizatorów French Open za to, że dopuścili do rozgrywania spotkań na bardzo mokrych kortach. - Nie powinno się grać w takim deszczu - zaznaczyła polska tenisistka po porażce.


- Jestem zaskoczona i zła, że musiałyśmy grać w takim deszczu. To nie jest impreza z pulą nagród 10 tysięcy tylko Wielki Szlem. Jak można pozwolić, by zawodnicy grali w deszczu? Wciąż jeszcze zostało kilka dni do końca imprezy, więc o co tu chodzi? Jestem wkurzona. Nie mogę grać w takich warunkach. Nie jestem na to wystarczająco zdrowa - zaznaczyła na konferencji prasowej rozstawiona z numerem drugim Radwańska.


- Cwetana wyszła dziś na kort i nie miała nic do stracenia. Jest bardzo solidną zawodniczką, a dziś robiła wszystko, co trzeba. Piłki stały się dziś bardzo ciężkie już po kilku uderzeniach. Było też ślisko. Warunki były coraz trudniejsze. Co mogłam zrobić? Sytuacja stawała się coraz gorsza z każdym gemem - podkreśliła krakowianka.


"Nie wiem, kto do tego dopuścił"


Podczas spotkania próbowała przekonać prowadzącą spotkanie sędzię, że nie powinno się grać przy takiej pogodzie.


- Nie wiem, kto do tego dopuścił. Nie sądzę, żeby przejmowali się tym, co myślimy. Przejmują się raczej innymi sprawami. Kilka lat temu miałam operację ręki i gra takimi piłkami, jakie dziś były na takim korcie jest dla mnie po prostu niemożliwością. Próbowałam. Może grałam gorzej niż w niedzielę, ale zdecydowanie nie powinno to wszystko wyglądać tak jak dziś - podsumowała druga rakieta świata.


W trzecim secie Radwańska poprosiła o przerwę medyczną ze względu na kłopoty z prawą dłonią.


- Ręka zawsze będzie bolała przy takich warunkach. Piłka się robi bardzo ciężka. Obciążenie jest praktycznie trzy razy większe niż zwykle. Z tym nie będzie lepiej. Teraz parę dni przerwy i mam nadzieję, że będę w stanie grać w normalnych warunkach - zaznaczyła podopieczna Tomasza Wiktorowskiego.


Jak przyznała, nigdy chyba jeszcze nie grała na tak mokrych kortach jak we wtorek w Paryżu.


- Nawet w czasach juniorskich, gdzie się grało dwa single czy dwa deble - zastrzegła.


"To nie były warunki dla mnie"


Jeden z dziennikarzy zapytał, jak zapowiedziałaby jako pogodynka taką pogodę, jaka panuje obecnie w stolicy Francji. - Powiedziałabym: ludzie, nie grajcie w tenisa - skwitowała.


Radwańska przyznała, że spotkanie zapewne inaczej wyglądałoby, gdyby rywalizacja mogła zostać dokończona w niedzielę. - Nie wiem, czy byłby to wygrany czy przegrany mecz, ale na pewno inaczej by to wyglądało - zastrzegła.


Podkreśliła, że po przerwie związanej z deszczem po drugim secie próbowała nawiązać walkę z Pironkową.


- Było po równo i wszystko się mogło zdarzyć. Starałam się grać agresywnie, ale nie były to warunki dla mnie - zaznaczyła.


"Wolałam grać dłużej, ale wygrać"


27-letnia Polka przyznała, że sytuacja mogła się potoczyć inaczej, gdyby wykorzystała jedną z okazji, które miała. Jej zdaniem nie można jednak powiedzieć, że za bardzo chciała jak najszybciej skończyć ten mecz.


- Wiedziałam, że jest źle i było to czuć, grając w deszczu. Nie chciałam wtedy szybko zejść. Wolałam raczej grać dłużej, ale wygrać - podkreśliła.


Jak dodała, wraz z innymi zawodniczkami i tenisistami wymieniała krytyczne uwagi dotyczące obecnej sytuacji na kortach im. Rolanda Garrosa.


- Nikt nie był zadowolony z tego, że trzymają nas cały czas w oczekiwaniu. Czasem były komunikaty co pół godziny zapowiadające wznowienie meczów, a ewidentnie było widać, że nie ma szans na grę. A tym bardziej w takich warunkach. Chłopaki już chcieli schodzić z kortu w pewnym momencie. To nie jest dla nikogo dobre, a już tym bardziej jak ktoś ma grać nawet pięć setów w takich warunkach - oceniła. 

 

PAP