Do CZD przyjechali też wiceministrowie Jarosław Pinkas i Marek Tombarkiewicz. Kruszewska przypomniała, że wiceminister Pinkas nadzoruje instytuty podległe MZ, w tym Centrum Zdrowia Dziecka, zaś wiceminister Tombarkiewcz odpowiada za Departament Pielęgniarek i Położnych.

 

Radziwiłł po spotkaniu z pielęgniarkami powiedział, że  liczy na to, że protestujące porozmawiają teraz ze sobą i - jak mówił - "ten strajk ma szanse jeszcze dzisiaj być zawieszony".

 

"Żadnej agresji, żadnych żali"

 

Według szefa resortu, podczas spotkania wiele z pytań pielęgniarek dotyczyło systemu i wynagrodzeń w służbie zdrowia, dlatego zaprosił ich przedstawicielki do udziału w wypracowywaniu rozwiązań dotyczących właśnie tych kwestii.

 

- Mam nadzieję, że to spotkanie ociepliło nasze relacje. Z całą pewnością nie było na nim żadnej agresji, żadnych żali. Wręcz odwrotnie, toczyło się w atmosferze troski wzajemnej, wspólnej o to, co się w systemie służby zdrowia dzieje i jak ma ona dalej się rozwijać  - podkreślił Radziwiłł.

 

Dodał, że resort chce wspierać wypracowanie porozumienia z pielęgniarkami. "Będziemy zapewniać nadal mediatorów, ale także - jeśli będzie taka wola obu stron - przedstawiciel kierownictwa ministerstwa zdrowia będzie towarzyszył negocjacjom" - powiedział.

 

"Sytuacja nie zagraża pacjentom"

 

Przewodnicząca związku pielęgniarek i położnych w CZD Magdalena Nasiłowska powiedziała, że podczas spotkania z ministrem strajkujące przedstawiły swoje postulaty, obawy i problemy. Poprosiły także, by porozumienie, jakie przedstawiły dyrekcji, zostało raz jeszcze rozpatrzone.

 

- W tej chwili nasza "strona dyrekcyjna" ogląda to, przegląda, sprawdza, zapoznaje się z możliwością porozumienia. Jest możliwe, że podpiszemy porozumienie w dniu dzisiejszym" - powiedziała Nasiłowska.

 

Kolejny raz zapewniła też, że sytuacja w CZD nie zagraża bezpieczeństwu pacjentów. Odnosząc się do doniesień medialnych, poinformowała, że w CZD obecnie odbywa się rodzinny przeszczep wątroby

 

Pielęgniarki ze stołecznego Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" 24 maja rano odeszły od łóżek pacjentów, domagając się podwyżek i zwiększenia obsady kadrowej. Od tego czasu, z krótkimi przerwami, prowadzone były negocjacje. Ostatnia tura została zawieszona w niedzielę wieczorem; podjęto decyzję o kontynuowaniu akcji strajkowej, która została potwierdzona referendum wewnątrzzwiązkowym.

 

Alarmują, że jest ich za mało

 

Strajkujące pielęgniarki domagają się podwyżek i zwiększenia obsady kadrowej. Alarmują, że jest ich za mało, by zapewnić bezpieczeństwo i właściwą opiekę pacjentom. Podkreślają, że z powodu niskich zarobków CZD nie jest atrakcyjnym miejscem pracy dla pielęgniarek. Według ich wyliczeń codziennie brakuje 70 pielęgniarek, zatem bezpieczeństwo pacjentów jest zagrożone nawet bez strajku.

 

Dyrekcja szpitala przekonuje z kolei, że jedynym postulatem zgłaszanym w sporze zbiorowym było zwiększenie wynagrodzenia o 35 proc. Dyrektor CZD Małgorzata Syczewska poinformowała, że w propozycji przedstawionej związkowi Instytut zaproponował taki podziałśrodków przeznaczonych na podwyżki, który gwarantowałby istotny wzrost wynagrodzenia w grupie najmniej zarabiających.

 

"Muszą uwzględnić warunki"

 

Syczewska zadeklarowała, że wciąż jest gotowa do rozmów z pielęgniarkami, ale - jak podkreśliła - muszą one uwzględniać warunki funkcjonowania i sytuację finansową Instytutu. - Z naszego punktu widzenia ekstremalna forma strajku może potencjalnie stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów  - zauważyła.

 

Pielęgniarki zapewniają, że podczas weekendu, gdy trwał strajk, szpital działał tak, jak w inne świąteczne dni - dzieci były przyjmowane, przebywały na oddziałach. - Nikomu w tym szpitalu nic się nie stało, opieka jest zapewniona" - powiedziała przewodnicząca związku pielęgniarek i położnych w CZD Magdalena Nasiłowska.

 

We wtorek po południu minister przedstawić ma informację o sytuacji w CZD sejmowej komisji zdrowia.

 

PAP, Fot. PAP/Leszek Szymański