Interdyscyplinarny zespół, którym kierowała dr Jessica J. Barnes z The Open University, Milton Keynes w Wielkiej Brytanii zainteresował sie księżycową wodą. Jej obecność odkryto całkiem niedawno. W tym celu w 2009 roku NASA wystrzeliła w kierunku Księżyca rakietę Atlas V Centaur.

 

Bombardowanie Księżyca

 

Gdy uderzyła ona w powierzchnię naszego naturalnego satelity, wzbiła wysoką na klika kilometrów chmurę księżycowego pyłu. Nastepnie przeleciała przez nią sonda kosmiczna LCROSS (Lunar Crater Observation and Sensing Satellite), która także rozbiła się o powierzchnię Księżyca. Zanim to się stało, przesłała dane, dzieki którym naukowcy mogli potwierdzić obecność zamarzniętej wody na Księżycu.

 

Wody tej jest tam niewiele. Jest jej tak mało, że nie wykryto jej w próbkach gruntu przywiezionych ze Srebrnego Globu podczas misji programu Apollo, który NASA zrealizowała w latach 1966-1972. Priorytetem było wtedy wysłanie człowieka na powierzchnie naszego satelity. Przy okazji przywiezione zostały spore porcje tamtejszego pyłu.

 

W najnowszych badaniach nad zawartością wody w księżycowym gruncie, międzynarodowy zespół naukowców porównał skład chemiczny i izotopowy w lotnym materiale księżycowym do składu materiału w kometach i w meteorytach będących odłamkami planetoid. Następnie obliczono proporcje wody, która mogła zostać dostarczona przez te dwa rodzaje obiektów - czyli komety i planetoidy.

 

Woda z planetoid

 

Wyniki wskazują, że ponad 80 proc. wody dotarło na Księżyc dzięki planetoidom podobnym do meteorytów z kategorii chondrytów węglowych. Proces ten następował wtedy, gdy Księżyc był jeszcze otoczony oceanem magmy, zanim masywna skorupa zaczęła utrudniać dostarczanie znacznych ilości materii do księżycowego wnętrza.

 

Podobny proces dostarczania wody zachodził także w przypadku Ziemi.

 

Działo się to w okresie od 4,5 do 4,3 miliarda lat temu.

 

PAP