Minister na dzisiejszej konferencji na temat sytuacji z CZD przekonywał, że czas protestu pielęgniarek, to bardzo pracowite dni dla niego i jego pracowników. Duża część wysiłku w tych dniach była skierowana na zabezpieczenie pacjentów. - Mogę powiedzieć, że to się udało. Rozmieszczono ich w innych szpitalach - poinformował.

 

Przedstawił kalendarz działań resortu i dyrekcji szpitala wobec strajku. Ministerstwo zapewniło m.in. dwóch mediatorów i pozostaje w stałym kontakcie z dyrekcją oraz związkami zawodowymi pielęgniarek.

 

"Dług Centrum systematycznie rósł"

 

Szef resortu zdrowia zauważył, że trudna sytuacja Centrum nie rozpoczęła się z dniem 17 maja (pielęgniarki poinformowały wtedy o zamiarze strajku - red.), tylko znacznie wcześniej. Jego zdaniem dług placówki był na poziomie do zaakceptowania do 2007 roku, kiedy wynosił 68 mln zł. W 2008 wyniósł już 106 mln zł, a później "systematycznie rósł". W 2015 r osiągnął  312 mln zł.

 

- Obecne kierownictwo MZ i rząd nie mają z tym nic wspólnego. To są lata, w których ministrem była Ewa Kopacz, Bartosz Arłukowicz i Marian Zembala - powiedział Radziwiłł.

 

W jego ocenie w tej sytuacji "wyjątkowo nieprzyzwoicie brzmią ataki posła Arłukowicza, który w 2013 r. zarządził kontrolę w CZD". - Wynikło z niej bardzo dużo nieprawidłowości i nic specjalnego się nie wydarzyło - stwierdził Radziwiłł.

 

Jego zdaniem konflikt, który zakończył się strajkiem, rozpoczął się ponad rok temu.

 

- To, co się zrealizowało obecnie, jest owocem tego konfliktu, z którym zupełnie nie radzili sobie poprzedni ministrowie. Czynienie mi osobiście, czy obecnemu kierownictwu resortu, zarzutu, że mamy strajk, jest absurdem - mówił minister.

 

- Sytuacja z jaką mamy do czynienia w CZD jest efektem zaniedbań wieloletnich - zaznaczył szef resortu zdrowia. Ocenił też, że przyszłości placówki zagrażają ci, którzy narażają ją na straty. - Te po kilku dniach strajku sięgają kilku milionów złotych - stwierdził Radziwiłł.

 

Zastrzegł, że jeśli strajk będzie się przedłużać, kłopoty CZD będą narastać.

 

- Minister zdrowia nie chce być likwidatorem Centrum, ale działania pielęgniarek każą z troską myśleć o jego przyszłości - dodał.

 

Minister podkreślił, że kwestię podwyżek dla pielęgniarek należy rozpatrywać, w szerszym kontekście, zwracając uwagę również na sytuację innych pracowników medycznych.

 

Siódmy dzień strajku

 

Strajk pielęgniarek i położnych w Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" trwa od niemal tygodnia - od 24 maja, kiedy to personel, domagając się podwyżek i zwiększenia obsady kadrowej, zdecydował się na odejście od łóżek pacjentów. Od tego czasu - z krótkimi przerwami - prowadzone są negocjacje.

 

CZD jest jednym z największych specjalistycznych szpitali pediatrycznych w Polsce. Realizuje świadczenia zdrowotne dla dzieci i młodzieży z zakresu lecznictwa szpitalnego, ambulatoryjnego oraz rehabilitacji. W połowie grudnia 2015 r. minister skarbu państwa pozytywnie rozpatrzył wniosek CZD dot. udzielenia 100 mln zł pożyczki. Została ona uruchomiona w styczniu 2016 r. z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców.

 

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga podjęła czynności sprawdzające ws. CZD, wskutek pisemnego wystąpienia Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka. Zawiadomił on o możliwości narażenia życia i zdrowia przebywających w CZD pacjentów, z uwagi na strajk pielęgniarek.

 

polsatnews.pl, PAP