Były szef CBA będzie doradzał w Mołdawii

Polska
Były szef CBA będzie doradzał w Mołdawii
Katarzyna Czerwińska/Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0 pl

Pawła Wojtunika, który od 2009 do 2015 roku był szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, czeka przeprowadzka do Mołdawii. Z ramienia Unii Europejskiej będzie tam doradzał premierowi tego kraju, gdyż Mołdawia w 2014 roku podpisała umowę stowarzyszeniową z UE. Praca Wojtunika dla rządu Mołdawii ma być związana z przygotowaniami do akcesji tego państwa do Unii.

Jak ustalił portal Onet, Wojtunik będzie pełnił stanowisko "high level adviser", czyli będzie doradczą "wysokiego szczebla".

 

Będzie zajmował się korupcją

 

Były szef CBA wyjaśniał, że zajmie się kwestiami związanymi z korupcją.

 

- Związane to jest z przygotowaniami do planowanej akcesji tego państwa do UE. Zatrudnia mnie Unia, aczkolwiek rząd mołdawski miał duży wpływ na obsadę tego stanowiska - powiedział Onetowi.

 

Paweł Wojtunik podkreślił, że na stanowisko które obejmie w Mołdawii, rozpisano konkurs, w którym każdy mógł wystartować. Dodał, że przeszedł całą przewidzianą w konkursie procedurę. Decydujące słowo miał jednak rząd Mołdawii.

 

Zadania, które przed nim stoją porównał do tych, które podjął Leszek Balcerowicz. W kwietniu prezydent Ukrainy Petro Poroszenko mianował bowiem Balcerowicza swoim przedstawicielem w rządzie. Powołano też wspólną prezydencko-rządową grupę doradców ds. reform na Ukrainie, której Polak będzie współprzewodniczącym.

 

Wojtunik rezygnuje

 

W listopadzie 2015 roku Paweł Wojtunik złożył rezygnację z funkcji szefa CBA, a jego dymisja została przyjęta 1 grudnia. Swoją decyzję motywował tym, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wszczęła postępowanie dotyczące jego certyfikatów bezpieczeństwa.

 

- Decyzja tego typu, zgodnie z polskimi przepisami, powoduje automatyczne odsunięcie od wszelkiego rodzaju informacji o charakterze niejawnym. Dalsze moje tkwienie na stanowisku, bez dostępu do informacji niejawnych, które stanowią 99 proc. materiałów rozpatrywanych przez CBA, byłoby farsą i fikcją, więc jako oficer podjąłem decyzję o rezygnacji - tłumaczył wówczas Wojtunik.

 

Rok temu ujawniono nagranie rozmowy minister Elżbiety Bieńkowskiej z Pawłem Wojtunikiem, która miała się odbyć w czerwcu 2014 roku w restauracji "Sowa i Przyjaciele" i być częścią tzw. afery podsłuchowej. Według mediów Wojtunik miał m.in. sugerować związek ministra Bartłomieja Sienkiewicza z podpaleniem policyjnej budki obok ambasady rosyjskiej 11 listopada 2013 r. podczas Marszu Niepodległości w Warszawie.

 

Proces w sprawie podsłuchów trwa

 

Niedawno przed warszawskim sądem rozpoczął się proces oskarżonych w sprawie afery podsłuchowej. Akt oskarżenia wniosła praska prokuratura. 81 zarzutów dotyczy nielegalnego nagrywania polityków w dwóch warszawskich restauracjach. Zdaniem prokuratury oskarzeni od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. nagrywali osoby z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych.

 

Nagrano m.in. ówczesnych szefów MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, infrastruktury - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, szefa CBA Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97.

 

Onet.pl, polsatnews.pl

jak/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze