Według mediów policja zebrała wystarczająco dużo dowodów, by postawić Sarę Netanjahu przed sądem za pokrywanie z publicznych pieniędzy m.in. kosztów opieki nad jej nieżyjącym już ojcem oraz wystawnych posiłków.


W oficjalnym komunikacie policja poinformowała jedynie o zakończeniu śledztwa w sprawie wydatków pani Netanjahu i odmówiła dalszych komentarzy.

 

Setki tysięcy szekli na restauracje, kwiaty, odzież i świeczki


W ubiegłym roku w przededniu wyborów parlamentarnych w Izraelu premier Netanjahu i jego rodzina trafili na czołówki izraelskich mediów, które donosiły o nadużyciach finansowych szefa rządu i jego żony. Informacje były oparte na ustaleniach Urzędu Kontrolera Państwa Izrael, badającego m.in. wydawanie środków publicznych.


W raporcie kontrolera Josefa Szapiry mowa była o setkach tysięcy szekli na restauracje; dziesiątkach tysięcy na kwiaty do prywatnej rezydencji, pielęgnację włosów, odzież i obuwie oraz pachnące świeczki. Podatnicy zapłacili 17 819 szekli za prywatny ogród rodziny Netanjahu w Cezarei nad Morzem Śródziemnym, 4390 szekli za zakup zmywarki do naczyń, 7600 szekli za lodówkę, 2290 szekli za kuchenkę gazową.


Kurs szekla do złotówki wynosi niemal 1:1.

 

"Afera butelkowa" - 100 tys. szekli na alkohol

 

Dziennik "Haarec" ujawnił, że roczne utrzymanie trzech rezydencji (jednej oficjalnej i dwóch prywatnych) Netanjahu w 2012 roku kosztowało podatników 3,3 mln szekli, ponad milion więcej niż przewidziano na ten cel w budżecie państwa.


Najbardziej poruszyła jednak izraelską opinię publiczna "afera butelkowa" ujawniona przez telewizję "Aruc 2" i gazetę "Haarec". W ciągu dwóch lat biuro premiera zakupiło napoje alkoholowe za 100 tys. szekli. W latach 2013-2014 kupowano średnio jedną butelkę wina dziennie.


Izraelczyków zbulwersował fakt, że pieniądze uzyskane ze sprzedaży pustych butelek szły do kieszeni Sary Netanjahu, która w przeszłości była kilkakrotnie pozywana do sądu przez byłych pracowników. Jeden z nich wygrał w lutym sprawę w sądzie, gdzie poskarżył się na wyzwiska i obelgi ze strony pani Netanjahu.


PAP