Jak podaje BBC do przestępstwa doszło w ubiegły weekend w San Joao na przedmieściach Rio de Janeiro. Nastolatka w rozmowie z lokalnymi mediami twierdziła, że przyszła do domu swojego chłopaka w sobotę, gdzie prawdopodobnie ktoś podał jej środek odurzający. Następnego dnia miała obudzić się naga oraz poraniona w otoczeniu dużej grupy nieznajomych mężczyzn. Udało jej się uciec i zgłosić sprawę na policję. 

 

"Czuję się jak śmieć"

 

Kilka dni po gwałcie nastolatka odkryła, że jeden z napastników umieścił na Twitterze 40-sekundowe nagranie na którym widać fragment gwałtu.

 

W rozmowie z lokalnymi mediami babcia dziewczyny powiedziała, że "rodzina oglądała nagranie i płakała". - Żałuję, że to widziałam. Kiedy o tym usłyszeliśmy, nie mogliśmy w to uwierzyć - powiedziała kobieta. Dodała, że jej wnuczka jest w bardzo złym stanie.


- Czuję się jak śmieć - przyznała dziewczyna w dzienniku "O Globo". - Bolą mnie uwagi, że to była moja wina, bo nosiłam wyzywające ubrania. Nie można winić ofiary rabunku, za to, że została obrabowana - powiedziała. Dodała, że ma nadzieję, iż oprawców spotka wysoka kara.

 

Policji udało się zatrzymać jedynie czterech spośród podejrzanych o dokonanie gwałtu. Jednym z nich jest chłopak nastolatki.

 

Brazylia jest w szoku

 

Historia zgwałcenia nastolatki obiegła cały kraj. W Brazylii, która jest jednym z najmniej bezpiecznych dla kobiet krajów na świecie, zainicjowano kampanię nawołująca do protestów przeciwko przemocy seksualnej. Symbolem protestu stał się internetowy hashtag #EstuproNuncaMais (nigdy więcej gwałtu).

 

- To absurd, że w XXI wieku musimy przywalamy na takie przestępstwa - powiedział pełniący obowiązki prezydenta Michel Temer. Dodał, że powoła specjalne jednostki federalnej policji odpowiedzialnej za zwalczanie przemocy wobec kobiet.


W 2014 roku w 200-milionowej Brazylii zgłoszono na policję prawie 50 tys. gwałtów, choć rzeczywista liczba może być nawet trzykrotnie wyższa.

 

BBC