Przewodniczący władz regionu Lombardia Roberto Maroni oświadczył na kilka godzin przed meczem: "Chcemy zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa". Na lotnisku Malpensa, gdzie złożył tę deklarację, urządzono dwie osobne trasy dla kibiców obu klubów. Organizację miasta i stan przygotowań gubernator regionu określił jako "doskonałą".

 

Specjalne środki bezpieczeństwa wprowadzono też na lotnisku Orio al Serio w pobliskim Bergamo, na które przylatują samoloty pełne kibiców. Obowiązuje tam także zakaz sprzedaży alkoholu. Hiszpanie przylecieli łącznie 200 samolotami i przyjechali 360 autokarami.

 

Alarm bombowy

 

Około południa doszło do komunikacyjnego chaosu w centrum miasta, gdy z powodu fałszywego alarmu bombowego zawieszono na prawie godzinę kursowanie dwóch linii metra.

 

Podczas gdy dotychczas zapowiadano przyjazd 60 tysięcy Hiszpanów, w sobotę wczesnym popołudniem mówi się już o 70 tysiącach, nie wykluczając zarazem, że liczba kibiców może wzrosnąć nawet do 100 tysięcy. To byłby jeden z najbardziej liczebnych "transferów" kibiców na mecz w innym kraju.

 

Zmagania kibiców

 

Tysiące hiszpańskich kibiców opanowały centrum miasta, a jednocześnie nieprzerwana fala od wczesnych godzin zmierza w kierunku stadionu. Dominuje świąteczny, radosny nastrój.

 

Fani Atletico wznoszą hasła nawołujące do rewanżu za finał sprzed dwóch lat, gdy ich drużyna została pokonana właśnie przez Real. Kibice "Królewskich" mówią zaś, że są pewni zdobycia przez nich mistrzostwa już po raz 11.

 

 

W rejonie stadionu San Siro porządku pilnują olbrzymie siły policji i karabinierów. Patrole czuwają też w punktach, gdzie gromadzą się kibice obu drużyn przed wyruszeniem na stadion. Przed największą stacją kolejową Milano Centrale królują fani Atletico, którzy bawią się tam od rana. Przy via Pagano znajduje się zaś "wioska" Realu.

 

Oczy fanów piłki zwrócone są też na gwiazdy sportu i show-biznesu przybyłe do Mediolanu na mecz. Na ostatnim treningu Realu był aktor Richard Gere.

 

Nieuczciwe transakcje

 

W rejonie stadionu koczują także ci, którzy wciąż mają nadzieję, że uda im się kupić bilet od "koników". W ostatnich godzinach przed meczem policja zatrzymała 25-latka, który próbował sprzedać fałszywe bilety. Żądał za nie po 250 euro.

 

PAP