- 70 lat temu w pogodny bezchmurny poranek a nieba spadła smierć i świat się zmienił na zawsze - powiedział Obama po złożeniu wieńca.

 

- Dlaczego przychodzimy do tego miejsca? - pytał Obama i odpowiadał: "przychodzimy by zastanowić się nad straszna siłą, którą uwolniliśmy w niedalekiej przeszłości. Przychodzimy aby płakać nad zmarłymi, ponad 100 tys japońskich kobiet i dzieci"- dodał Obama.

 

Podczas swojego wystąpienia podkreślił konieczność dążenia do świata bez broni nuklearnej. Powiedział, że świat musi "zapobiegać konfliktom korzystając z dyplomacji".

 

Obama w swym przemówieniu oddał hołd 140 tys. ofiarom wydarzenia sprzed siedmiu dekad. Jednak już wcześniej Biały Dom informował, że podczas swojego wystąpienia prezydent nie przeprosi za ataki, które zdaniem wielu znacząco przyspieszył zakończenie II wojny światowej. Przeprosin ze strony amerykańskiego prezydenta spodziewali się niektórzy członkowie rodzin ofiar wydarzenia z 1945 roku.

 

Nie przeprosił ofiar

 

Obamie towarzyszy premier Japonii. Choć Biały Dom już wczesniej zapowiedział, że Obama nie przeprosi za użycie broni atomowej, to wielu Japończyków odbiera wizytę w Hiroszimie jako gest pojednania ze strony Amerykanów.

 

- Gdyby Obama przeprosił, mógłbym umrzeć i spotkać w pokoju rodziców w niebie  - mówił 73-letni Eiji Hattori, który jako dziecko przeżył wybuch bomby atomowej, a obecnie zmaga się z trzema rodzajami raka. Podkreślił w rozmowie z agencją Reutera, że przeprosiny prezydenta USA mogłyby ulżyć jego cierpieniu.

 

Po zakończeniu swojego przemówienia prezydent Obama zamienił kilka słów z osobami, które przeżyły wybuch amerykańskiej bomby atomowej

 

PAP, Polsat News