Delegacja Komitetu Obrony Demokracji gościła w tym tygodniu w europejskich instytucjach w Brukseli. Kijowski spotkał się m.in. z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem, przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Martinem Schulzem oraz z liderami największych frakcji w PE.

 

- W domu zawsze jest najlepiej, ale w Brukseli było naprawdę wspaniale. Byliśmy bardzo miło przyjęci, a ci, którzy nas przyjmowali, wiedzą w zasadzie wszystko o Polsce. Trudno powiedzieć, abyśmy przekazali im jakiekolwiek informacje - przyznał Kijowski.

 

"Czego innego chce rząd, a czego innego naród"

 

Lider KOD podkreślił, że "dobrze jest wrócić, ale za bardzo istotne uważa też odbyte na miejscu spotkania". - Europejscy przywódcy widzą, że jest istotna różnica pomiędzy tym czego chce polski rząd, a czego chce polski naród. Wyraziście odnotowali też fakt ostatniej demonstracji - stwierdził.

 

- Zdjęcia z 7 maja obiegły cały świat i byli oni pod dużym wrażeniem tak masowego udziału Polaków, tak silnych proeuropejskich emocji i rozumieją, że nie wolno karać Polaków za to, że rząd zachowuje się nieodpowiedzialnie. Raczej świadomie wywierać na rząd presję, by zaczął słuchać Polaków i zaczął wywiązywać się ze zobowiązań jakie zawarliśmy wchodząc do UE - podkreślił.

 

Zapytany przez Beatę Cholewińską, czy po ewentualnym rozwiązaniu sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego KOD będzie miał jeszcze rację bytu, Kijowski odpowiedział, że "KOD stoi przede wszystkim w obronie demokracji".

 

- Nawet jeśli uda się rozwiązać konflikt wokół TK, to mamy bardzo wiele spraw, które się w tym czasie wydarzyły i ustawy, które są sprzeczne z konstytucją - powiedział. Wymienił m.in. ustawy o prokuraturze, policji i obrocie ziemią.

 

Polsat News