W stołecznym Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" trzeci dzień trwa strajk pielęgniarek, które domagają się podwyżek i poprawy warunków pracy. W czwartek wczesnym rankiem przerwano prowadzone przez całą noc negocjacje. Przedstawicielkom protestujących pielęgniarek i dyrekcji nie udało się dojść do porozumienia.


We wtorek rano pielęgniarki odeszły od łóżek pacjentów. Protest nie jest prowadzony na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii oraz na oddziałach neonatologii, patologii i intensywnej terapii noworodka. Na pozostałych oddziałach obecność pielęgniarek została zredukowana do oddziałowych i jednej pielęgniarki.


- Dzieci w tym szpitalu nie są pozostawione same sobie. Pielęgniarki są na oddziałach - zapewniła przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy CZD Magdalena Nasiłowska.


- Deklaruję w imieniu związku zawodowego, że jesteśmy gotowi do rozmów nawet w nocy, ale rozmów konstruktywnych, rozmów, które coś przyniosą, które coś zmienią, ale nie do rozmów, żeby sobie posiedzieć do szóstej rano - powiedziała Nasiłowska.

 

Poinformowała, że przygotowywane są kolejne propozycje, które zostaną przedstawione dyrekcji.

 

Zapewniła jednocześnie, że mimo protestu wszystkie dzieci, które przychodzą do CZD na badania są przyjmowane. - Są ostre dyżury okulistyczne, które są obsługiwane. Dzieci nie są z tego powodu odsyłane do domu. Jest udzielana pomoc - podkreśliła Nasiłowska. 

 

Nasiłowska podkreśliła, że nieprawdą jest - jak podawano w mediach - że jedno z chorych dzieci nie miało zrobionego badania USG, bo jest strajk pielęgniarek. - Pielęgniarki nie robią USG. Także to dziecko nie zostało wysłane do domu przez pielęgniarki - powiedziała.


"Przeszczepy są i będą wykonywane"


Protest nie ma żadnego wpływu na przeszczepianie narządów u dzieci - poinformował prof. kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów prof. Piotr Kaliciński. Zdementował pojawiające się w mediach informacje o odstąpieniu od przeszczepienia dziecka oczekującego na transplantację z powodu strajku pielęgniarek. - Przeszczepy są i będą wykonywane, a dzieci te będą miały zapewnioną właściwą opiekę okołooperacyjną, w tym pielęgniarską - podkreślił.


Większość pacjentów CZD została jednak wypisana lub odesłana do innych placówek - w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Lublinie, Kielcach i Białymstoku. Najwięcej dzieci znajduje się na pediatrii, onkologii, rehabilitacji i neurologii. W środę - według informacji przekazanych przez rzeczniczkę szpitala Katarzynę Gardzińską - w placówce pozostało 240 pacjentów (szpital dysponuje ok. 600 łóżkami). Większość obowiązków opieki nad nimi przejęli lekarze.


W CZD jest zatrudnionych 791 pielęgniarek i 9 pielęgniarek kontraktowych. Według protestujących każdego dnia w szpitalu brakuje ok. 70 pielęgniarek. Jak przekonują, dzieje się tak dlatego, że zarobki w placówce są niekonkurencyjne. Średnia płaca pielęgniarki w CZD to - według dyrekcji - wraz z dodatkami 4,9 tys. zł brutto i zależy ona m.in. od stażu pracy i specjalizacji. Pielęgniarka bez doświadczenia otrzymuje płacę zasadniczą w wysokości ok. 2,5 tys. brutto, a po okresie próbnym również dodatki. Według rzeczniczki 74 proc. pielęgniarek zarabia od 4 do powyżej 6 tys. zł.


CZD jest jednym z największych specjalistycznych szpitali pediatrycznych w Polsce. Realizuje świadczenia zdrowotne dla dzieci i młodzieży z zakresu lecznictwa szpitalnego, ambulatoryjnego oraz rehabilitacji.

 

PAP