Chodzi o ochronę danych osobowych mieszkańców UE, które są zbierane w celach handlowych np. podczas zakupów przez internet czy rejestracji w mediach społecznościowych i trafiają do USA. Dotychczas transatlantycki przesył danych regulowało zawarte w 2000 roku porozumienie Safe Harbour. Kiedy w 2013 roku Edward Snowden ujawnił, że do danych klientów firm internetowych dostęp miała amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), Safe Harbour zostało  zaskarżone przed Trybunałem Sprawiedliwości UE przez austriackiego studenta Maxa Schremsa. W październiku 2015 roku sąd zdecydował o unieważnieniu umowy.


Komisja Europejska rozpoczęła w związku z tym negocjacje z rządem USA w sprawie nowego porozumienia. Zaproponowany przez KE w lutym mechanizm "Tarczy Prywatności" miał uszczelnić system i poprawić zabezpieczenia chroniące prywatność unijnych obywateli.


W nowej umowie Amerykanie zobowiązali się, że dostęp do danych obywateli unijnych będzie nadzorowany i będzie podlegał jasnym ograniczeniom. Ponadto rząd USA zapewnił, że nie będzie żadnej inwigilacji osób, których dane trafią za Atlantyk. Amerykańskie firmy, które zajmują się transferem danych, będą musiały zagwarantować ochronę w procesie ich przetwarzania. Natomiast obywatele UE, których prywatność zostanie naruszona, będą mieli możliwość dochodzenia swoich praw w USA - powstanie w tym celu specjalny urząd rzecznika praw obywatelskich przy Departamencie Stanu. KE i amerykański resort handlu mają raz na rok wspólnie oceniać funkcjonowanie nowych zasad transferu danych.


Korzyści dla obu gospodarek


- Nowy mechanizm różni się znacząco od porozumienia Safe Harbour. Przede wszystkim nakłada na firmy, które chcą działać w ramach porozumienia, specyficzne obowiązki, aby zapewnić, że dane unijnych obywateli przetwarzane na terenie USA są odpowiednio chronione - mówił podczas poprzedzającej głosowanie debaty w PE, niemiecki europoseł Axel Voss z Europejskiej Partii Ludowej.


Zdaniem niemieckiego europosła „Tarcza Prywatności” przyniesie europejskim konsumentom i przedsiębiorcom, szczególnie z małych i średnich firm, sporo korzyści. - Umożliwienie swobodnego przepływu danych pomiędzy UE i USA ma kluczowe znaczenie dla obu gospodarek, handlu i inwestycji. Transfer tych informacji jest zasadniczym czynnikiem wspierającym konkurencyjność w biznesie. Dlatego ostrzegam przed torpedowaniem finalizowania tej inicjatywy - apelował podczas debaty Voss.


Europosłowie w zdecydowanej większości (501 głosów za, 119 - przeciw) przegłosowali poparcie dla nowej umowy. Jednocześnie zauważyli, że „Tarcza Prywatności” ma sporo luk, które wymagają uszczelnienia i dlatego wezwali KE do kontynuowania negocjacji z rządem USA.


Wady porozumienia


Wśród wad porozumienia parlamentarzyści wymienili m.in. możliwość dostępu władz amerykańskich do danych Europejczyków (Trybunał Sprawiedliwości UE wyraźnie stwierdził, że amerykańskie zabezpieczenia w porównaniu z unijnymi są niedostateczne), możliwość gromadzenia danych zbiorczych (co jest sprzeczne z zapisami w Karcie Praw Podstawowych UE), zbyt słabe uprawnienia rzecznika, do którego trafiać mają skargi obywateli UE oraz nieskuteczny i skomplikowany mechanizm dochodzenia roszczeń.


Parlamentarzyści przypomnieli także KE, że ramy prawne "Tarczy Prywatności" dają spore uprawnienia europejskim organom ochrony danych. Te mogą zarówno brać udział w rozpatrywaniu skarg odnośnie naruszenia ochrony danych (obowiązek przyjmowania skarg spadnie na amerykański resort handlu), jak i decydować o wstrzymaniu przekazywania danych jeśli sytuacja tego wymaga. Europosłowie wyrazili ponadto nadzieję, że KE będzie regularnie monitorować czy „Tarcza Prywatności” faktycznie zapewnia obywatelom ochronę na poziomie zgodnym z zasadami unijnymi. Tym bardziej, że do 2018 roku wejść ma w życie nowe unijne rozporządzenie o ochronie danych, tzw. Data Protection.


"KE nie może wystawić czeku bez pokrycia"


Przyjęcie rezolucji przez PE spotkało się z krytyką ze strony przedstawicieli niektórych grup parlamentarnych. - Nie uważam „Tarczy Prywatności” za opłacalne i długoterminowe rozwiązanie. Wydaje się też być wątpliwym czy nowe porozumienie spełni wymagania wypunktowane przez Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Safe Harbour. Komisja Europejska nie może wystawić „czeku bez pokrycia” na transfer danych osobowych obywateli Unii do Stanów Zjednoczonych. Przeciwnie, powinna naciskać na poprawę poziomu ochrony danych Europejczyków - uważa niemiecki europoseł z Grupy Zielonych Jan Philipp Albrecht.


Przyjęta przez europarlament rezolucja nie ma charakteru ustawodawczego i jako taka nie jest wiążąca dla KE. Wysyła jej jednak silny sygnał polityczny.  Komisja Europejska pod koniec czerwca powinna podjąć ostateczną decyzję w sprawie porozumienia z rządem USA.

 

PAP