- Odbieram to jako znaczący postęp, że obóz zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w UE umiejętnie przekonuje ludzi do tej idei. Slogan: jeśli nie chcesz, aby kraj był "out", głosuj za "in" (w Unii Europejskiej - przyp. red.) jest naprawdę nośny - powiedział Cameron dziennikarzom.

 

Przyznał, że niepokoi go jednak niewielkie zaangażowanie młodych Brytyjczyków - w wieku 18-24 lat - w kampanię referendalną. Badania socjologiczne wskazują, że brytyjska młodzież jest generalnie za utrzymaniem członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, ale istnieje ryzyko, że młodzi nie zarejestrują się na czas - a ostateczny termin mija 7 czerwca - albo po prostu nie pójdą do urn.

 

W ubiegłorocznych wyborach przy ogólnej frekwencji 66 proc. zaledwie 43 proc. wyborców w wieku od 18 do 24 lat wzięło udział w głosowaniu. Był to pierwszy tak rekordowo niski wynik wśród młodych od 1964 r.

 

W związku ze zmianami w przepisach dot. rejestracji wyborców od grudnia ze spisów wykreślono 770 tys. osób. Muszą się one zarejestrować na nowo, aby spełnione były wymagane kryteria. Rząd Davida Camerona obawia się, że dla wielu młodych Brytyjczyków może to być zniechęcające.

 

Kraj podzielony w sprawie Brexitu

 

W świetle sondażu JPMorgan opublikowanego w środę przewaga przeciwników wyjścia Wielkiej Brytanii z UE (Brexit) nad jego zwolennikami wynosi obecnie 7,6 pkt proc.

 

Badania ośrodków YouGov i ICM, przeprowadzone drogą elektroniczną, sugerują natomiast równy podział między przeciwnikami i zwolennikami Brexitu, podczas gdy sondaż telefoniczny ośrodka Survation wskazuje na wynoszącą 6 pkt proc. przewagę tych, którzy chcą pozostania kraju w UE (44 proc. do 38 proc.).

 

Ośrodki badania opinii podkreślają, że decydująca w referendum będzie frekwencja: im będzie mniejsza, tym mocniejszy będzie obóz zwolenników wyjścia z UE, gdyż tworzy go elektorat bardziej zdyscyplinowany i zdecydowany głosować.

 

Referendum w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej odbędzie się 23 czerwca.

 

PAP