Na zwołanej w Kijowie konferencji prasowej Mark Fejgin i Nikołaj Połozow nazwali uwolnienie swojej klientki operacją specjalną i nie wykluczyli, że prezydent Rosji Władimir Putin zgodził się na to za jakieś korzyści, które miałby uzyskać od Zachodu.


Zdaniem Fejgina uwolnienie Sawczenko stało się precedensem, który może pomóc innym ukraińskim więźniom politycznym w Rosji. Prawnicy przyznali, że nie wierzyli, iż Sawczenko odzyska wolność do chwili, gdy samolot wiozący ją na Ukrainę nie znalazł się w przestrzeni powietrznej tego państwa. Wtedy także zrozumieli, że wymieniono ją na dwóch rosyjskich żołnierzy, skazanych na Ukrainie na kary po 14 lat więzienia.


- Ta kwestia została rozwiązana w ramach rozmów czwórki normandzkiej. Z całą pewnością są szczegóły, o których dowiemy się o wiele później. Przypuszczam, że sama Nadija może ich nie znać. My wiedzieliśmy jedynie, że w środę rano została wywieziona z aresztu i że pojechała na lotnisko. W chwili, gdy zrozumieliśmy, że samolot z Sawczenko na pokładzie przekroczył granice Ukrainy stało się jasne, że doszło do wymiany - relacjonował Fejgin.


"Rosja to państwo policyjne"


Połozow ocenił, że uwolnienie Sawczenko było jedynie kwestią czasu, lecz stało się możliwe dzięki upolitycznieniu jej sprawy.


- Zadaniem Rosji było porwanie jej z Ukrainy i przeprowadzenie nad nią procesu politycznego, który wybieliłby działalność prorosyjskich separatystów w Donbasie oraz aneksję Krymu. Jej proces nie był uczciwy, sąd odrzucał wszystkie dowody jej niewinności. Od początku chcieliśmy postawić Kreml w sytuacji, by pozostawienie Sawczenko w Rosji było dla niego niewygodne. Dlatego dążyliśmy do upolitycznienia jej procesu - powiedział.


- Uważam, że jako obrona wykonaliśmy swoją pracę. Naszym zadaniem było stworzenie warunków, żeby politycy z Zachodu mogli dojść do porozumienia z prezydentem Putinem. Sprawa Sawczenko jest historią przestępstwa popełnionego przez rosyjskie państwo na jej osobie. Udowodniła ona, że w Rosji nie ma sądów i istnieją więźniowie polityczni. Wszystko to związane jest z Putinem; Rosja to państwo policyjne - dodał Fejgin.


Skazana na 22 lata więzienia


Sawczenko powróciła do ojczyzny w środę, po dwóch latach więzienia w Rosji. Do Kijowa przybyła samolotem, który wysłał po nią prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.


Sawczenko została wymieniona na dwóch skazanych na Ukrainie żołnierzy rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, Jewgienija Jerofiejewa i Aleksandra Aleksandrowa. W środę Poroszenko podpisał dekret o ich ułaskawieniu; następnie obu przetransportowano do Rosji.


W marcu rosyjski sąd skazał Sawczenko na 22 lata więzienia, uznając ją za współwinną śmierci dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w 2014 roku. Sawczenko, która jako urlopowana oficer ukraińskiej armii walczyła wtedy przeciwko prorosyjskim separatystom, nie przyznała się do winy. Lotniczka utrzymuje, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji, zanim dziennikarze zostali zabici.


Prezydent Putin przyjął w środę na Kremlu rodziny zabitych dziennikarzy i powiedział, że ułaskawił Sawczenko na ich prośbę, z powodów humanitarnych.


Jerofiejew i Aleksandrow są żołnierzami rosyjskich sił specjalnych. W maju 2015 roku zostali ujęci przez ukraińskie siły rządowe w Donbasie na wschodniej Ukrainie, gdzie walczyli w szeregach prorosyjskich separatystów. W zeszłym miesiącu sąd w Kijowie skazał ich na kary po 14 lat więzienia.

 

PAP