W lutym adwokaci Assange'a wystąpili do szwedzkiego sądu o uchylenie nakazu aresztowania, wskazując na opinię panelu ONZ, iż jego pobyt w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, gdzie schronił się przed ekstradycją do Szwecji, jest równoznaczny z "arbitralnym aresztowaniem".

 

Obecnie szwedzki sąd podkreślił, że Assange wciąż jest podejrzany o gwałt i że istnieje ryzyko, iż będzie usiłował uniknąć postawienia go w stan oskarżenia.

 

Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru od lata 2012 roku. Stawiane mu w Szwecji zarzuty określa jako bezpodstawne i wyraża obawę, że Szwecja wydałaby go Stanom Zjednoczonym w związku z ujawnionymi na portalu WikiLeaks tajnymi dokumentami USA, w tym materiałami na temat operacji wojskowych w Iraku i Afganistanie oraz korespondencją placówek dyplomatycznych z amerykańskim Departamentem Stanu.

 

ONZ po stronie Assange'a

 

W lutym br. specjalna grupa robocza ONZ ds. arbitralnych zatrzymań uznała, że Assange jest arbitralnie przetrzymywany. Założyciel WikiLeaks sam zwrócił się o pomoc do tego gremium. W złożonym dokumencie przekonywał, że czas spędzony w ambasadzie jest właśnie arbitralnym przetrzymywaniem. Podkreślał, że został pozbawiony podstawowych wolności, w tym braku dostępu do światła słonecznego, świeżego powietrza, a także do świadczeń medycznych.

 

Wielka Brytania i Szwecja odrzuciły opinię oenzetowskiej grupy, nie mającej charakteru wiążącego dla władz państwowych, wskazując, że Assange dobrowolnie zdecydował się na pozostanie w ambasadzie Ekwadoru. Szwecja podkreśliła, że decyzja grupy ONZ nie będzie miała wpływu na toczące się w tym kraju postępowanie przeciwko niemu. Władze brytyjskie zapowiadają, że Assange zostanie aresztowany, jeśli tylko opuści ambasadę.

 

PAP