Inicjatorem był prokurator generalny Teksasu Ken Paxton, który przygotował pozew zarzucający administracji, że chce "zamienić placówki oświatowe w całym kraju w laboratoria wielkiego społecznego eksperymentu".


Ponadto - zdaniem jedenastki stanów, głównie zdominowanych przez Republikanów - decyzja administracji jest sprzeczna z konstytucją i zdrowym rozsądkiem, a także koniecznością zapewnienia dzieciom podstawowego prawa do intymności.


Okólnik federalnego resortu sprawiedliwości


Oburzenie władz stanowych wywołał okólnik wydany przez federalne resorty sprawiedliwości i edukacji 13 maja, w którym nakazano dyrekcjom szkół zezwolenie transseksualnym uczniom na swobodę wyboru toalety i szatni, które najlepiej odpowiadają ich tożsamości płciowej, w duchu poszanowania praw osób transseksualnych i ich ochrony przed dyskryminacją i molestowaniem.


Zgodnie z zaleceniami szkoły mają brać pod uwagę zmienioną tożsamość płciową ucznia od momentu zawiadomienia o tym fakcie przez rodziców bądź opiekunów. Ma być to bezwzględnie przestrzegane, nawet jeśli będzie powodowało zakłopotanie innych osób.


Rząd grozi odebraniem wsparcia finansowego


Okólnik był reakcją na decyzję stanu Karolina Północna, w którym zobowiązano ludzi do korzystania z toalet zgodnie z płcią zapisaną w akcie urodzenia. Rząd federalny podważył tę decyzję w sądzie.


Administracja Obamy zagroziła, że szkoły, które nie podporządkują się zaleceniom, muszą się liczyć z krokami prawnymi ze strony rządu albo odebraniem wsparcia finansowego.


Teksas to najliczniejszy stan zdominowany przez Republikanów. Od kiedy Obama, który jest Demokratą, został prezydentem w 2009 roku, władze stanu ok. 40 razy występowały na drogę prawną, zaskarżając decyzje rządu federalnego.


PAP