- Wrocławski przypadek ma pokazywać, że są tacy ludzie, jak chociażby przed 1,5 rokiem w Bostonie, którzy również w Polsce mogą się zamachnąć, dlatego wszyscy muszą być czujni, a władza jest taka wspaniała i dobra, że wszystkich ochroni, tylko musi mieć instrumenty - podkreślił Kalisz.


Zdaniem byłego ministra przypadków udaremnionych zamachów z Wrocławia i Warszawy "trudno nie wiązać z ustawą o policji, która wprowadza możliwość powszechnej inwigilacji, jak i zapowiadaną i procedowaną i najprawdopodobniej w najbliższych tygodniach przyjętą ustawą antyterrorystyczną".


Kalisz podkreślił, że jego zdaniem "polityczne nagłaśnianie zjawisk z Wrocławia i Warszawy jest po prostu złe i nie buduje jakości życia między obywatelami".


"Pan jest z PiS-u, czy nie z PiS-u?"


Były minister odniósł się także do interwencji ministra Mariusza Błaszczaka w sprawie zatrzymania córki radnej PiS podczas protestu narodowców przeciwko Marszowi Równości w Gdańsku. - Jest pytanie, czy policjanci podczas kolejnej interwencji będą musieli pytać: pan jest z PiS-u, czy nie z PiS-u? To dla jakości samopoczucia policjantów i profesjonalizmu jest bardzo złe - zaznaczył.


Kalisz uważa, że "bezsporne jest, że od czasu objęcie władzy przez PiS nastąpiło znaczne pogorszenie jakości debaty". - Debaty tak naprawdę nie ma. Są powszechne wyzwiska, wyzwiska polityków. Ale i jedna i druga strona są siebie warte - powiedział Kalisz. - Gdyby PiS i władza pisowska przestrzegały konstytucji, to może byłoby mniej pretekstów do takiej zaostrzonej walki - dodał.

 

Polsat News