- W przypadku tej ustawy nie ma dobrej decyzji. Można tylko starać się wyważyć różne racje. Wydaje się, że to jest idealne pole działania, na którym członkowie Rady mogliby mieć jakiś wpływ na decyzje. Ta rzecz cały czas się toczy i od niej będzie zależeć moja opinia, czy Rada jest tylko listkiem figowym, czy też ma jakiś wpływ - ocenił Orłowski w rozmowie z Bartoszem Kurkiem.  

 

Jak dodał, może zrozumieć, że prezydent złożył jakieś zobowiązania polityczne, jak np. obniżenie wieku emerytalnego i nie będzie go przekonywał do zmiany decyzji. - Natomiast w przypadku kredytów we frankach nie mamy do czynienia z żadnym twardym zobowiązaniem. Mamy różne grupy interesów i to jest pole, na którym prezydent powinien podejmować decyzje w sposób bardziej wyważony - stwierdził.

 

"Podatek od handlu uderzy w dostawców"

 

Zdaniem Orłowskiego, podobnie polityczną decyzją jest zobowiązanie o wprowadzeniu podatku od handlu. - Żeby widzieć cały bezsens tej sprawy, przypomnę, że jeśli Polska będzie miała obniżony rating, to obsługa długu wzrośnie z 30 mld zł do około 33 mld zł. Cała dyskusja o podatku od handlu może przyniesie 2 mld zł, czyli mniej niż popsucie finansowego wizerunku Polski - argumentował.

 

Według niego, podczas kampanii złożono przyrzeczenie grupie drobnych właścicieli sklepów, że "rząd nakaże zachodnim supermarketom płacić więcej i teraz staje na głowie, by to przyrzeczenie zrealizować".

 

- Efekt ekonomiczny będzie bardzo nieduży. Dla mnie jako ekonomisty to nie ma żadnego sensu - ocenił.

 

Zdaniem Orłowskiego, podatek nie przełoży się na podwyżkę cen, ale dotknie niewielką grupę producentów, którzy wyspecjalizowali się w dostarczaniu produktów do hipermarketów, bo to na nich duże sklepy przerzucą koszty. - Ci dostawcy już skarżą się, że działają na bardzo niskich marżach - przypomniał.

 

"Decydują obietnice polityczne"

 

Pytany o problemy finansowe województw z obsługą programu 500 plus, odpowiedział, że "to  samorządy  mają się czym martwić, bo to na nie przerzucono obowiązek, nie dając odpowiednich środków".

 

- Tu znowuż "polityka powiedziała", że ważne są głowy wyborców, a nie wojewodów, (...) i niech województwa znajdą sposób, żeby to wypłacać - podsumował Orłowski.

 

Prezydent powołał Narodową Radę Rozwoju, która jest gremium konsultacyjno-doradczym, w połowie października 2015 r. W jej skład weszło ponad 80ekspertów z różnych dziedzin.

 

W lutym współpracę z Radą zakończył Ryszard Bugaj. Swoją decyzję argumentował tym, że "Rada nie spełnia swojej roli, jako niezależnego organu debatującego nad kluczowymi kwestiami polityki państwa", a zmiany w Polsce "prowadzą do zawłaszczenia instytucji państwa przez aparat rządzącej partii".

 

Polsat News, polsatnews.pl