Na pozostałych oddziałach ma zostać po jednej pielęgniarce. Nie odbędą się zaplanowane badania diagnostyczne i operacje.

 

Dziś od rana mają się toczyć kolejne negocjacje związków zawodowych pielęgniarek z dyrekcją Centrum Zdrowia Dziecka. Pielęgniarki domagają się obiecanej w ubiegłym roku podwyżki.

 

- Wczoraj wieczorem dyrektor instytutu była na spotkaniu w ministerstwie zdrowia i być może zaangażowanie resortu, który bezpośrednio nadzoruje pracę instytutu, pomoże w rozwiązaniu tego konfliktu - przyznał Kwiatek.

 

 

 

Na leczenie czeka wiele ciężko chorych dzieci

 

- Obie strony deklarują, że chcą rozmawiać, także ze względu na dobro tych najmniejszych pacjentów. Akcja protestacyjna pielęgniarek, które są niezwykle ważnym ogniwem opieki nad najmniejszymi, na pewno w jakiś sposób się na nich odbija - dodał reporter.

 

Przewidując pewne problemy, dyrekcja instytutu już jakiś czas temu poinformowała rodziców (także w internecie), by przed wizytą w instytucie kontaktować się ze szpitalem, bo "nie wykluczone, że ze względu na strajki planowe zabiegi trzeba będzie przesunąć".

 

Na leczenie i specjalistyczne zabiegi w tym największym szpitalu pediatrycznym w Polsce czeka wiele ciężko chorych dzieci w całym kraju.

 

- Po rozmowach z rodzicami wiemy, że dziś rano ich dzieci szczęśliwie nie odczuły jeszcze efektów strajku, bo to co było niezbędne do zrobienia przy opiece nad nimi, pielęgniarki zdążyły skończyć - podsumował Kwiatek.

 

"Jesteśmy niekonkurencyjni i zarabiamy coraz mniej"

 

- Jako przedstawiciele związku pielęgniarek i położnych nie chciałyśmy dopuścić do tego, co w tej chwili dzieje się w Centrum Zdrowia Dziecka. Jesteśmy ostatnimi osobami, które chciałyby, aby zdrowie i życie pacjenta były zagrożone - powiedziała Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Magdalena Nasiłowska.

 

Jak wyjaśniła, pielęgniarek i położnych jest coraz mniej, kolejne zwalniają się z pracy. - W porównaniu do innych szpitali jesteśmy niekonkurencyjni i zarabiamy coraz mniej, a wymagania są bardzo duże - dodala.

 

Pielęgniarki poinformowały również, że "od wtorku, 17 maja, były gotowe do rozmów, ale, niestety, dyrekcja nie podjęła żadnych działań, aby doszło do spotkania".

 

- Nawet gdyby nie było strajku, w tym szpitalu i tak zaraz nie będzie miał kto pracować. Pielęgniarek jest zbyt mało, więc bezpieczeństwo pacjentów i tak jest zagrożone - powiedziała Nasiłowska.

 

Pielęgniarki informują, że z obiecanych 400 zł podwyżki, dotychczas otrzymały 200 zł. Dodają również, że "obecnie pracuje ich w Centrum Zdrowia Dziecka około dziewięciuset, czyli co najmniej o sto za mało".

 

Część pacjentów została wypisana

 

- Staramy się zapewnić bezpieczeństwo naszym pacjentom - zapewniła na wtorkowej konferencji prasowej rzeczniczka warszawskiego Instytutu Katarzyna Gardzińska.

 

Gardzińska poinformowała, że część pacjentów została odesłana do innych placówek, a niektórzy zostali wypisani. Dodała, że chodzi o pacjentów z gastroenterologii, będą także odsyłani pacjenci z kardiochirurgii.

 

Placówka zapewnia, że planuje zwiększyć liczbę lekarzy na oddziałach.

 

Instytut zamieścił na swojej stronie pismo do pielęgniarek od dyrektor IPCZD Małgorzaty Syczewskiej, w którym przypomniała, że w ramach ogólnokrajowych wzrostów wynagrodzeń pielęgniarek i położnych pierwsza transza w wysokości 400 zł została wprowadzona do podstawy wynagrodzenia. Jak podkreśliła dyrektor, jest to rozwiązanie wyjątkowe w skali kraju.

 

Druga transza w takiej samej wysokości zostanie uruchomiona we wrześniu br. Kolejne dwie podwyżki o 400 zł nastąpią do 2018 r. - Są to podwyżki gwarantowane obowiązującym prawem. Żadna inna grupa zawodowa w służbie zdrowia nie jest objęta takimi gwarancjami - wskazała Syczewska.

 

Zwróciła uwagę, że nierealizowanie kontraktu wskutek strajku może spowodować zapaść finansową Instytutu, a w dalszej perspektywie - obniżenie zaufania do placówki. Przypomniała, że choć sytuacja szpitala się poprawiła, wciąż jego zadłużenie wynosi ok. 300 mln zł.

 

Głos rodziców

 

List do dyrekcji instytutu napisali w związku ze strajkiem "Rodzice z Kliniki Onkologii". Piszą w nim:

 

W związku z zaistniałą od dłuższego czasu sytuacją, zwracamy się  z ogromną prośbą o zwiększenie ilości Pielęgniarek w Klinice Onkologii IP-CZD w Warszawie na 7 piętrze. Jako rodzice jesteśmy zaniepokojeni mniejszą obsadą Personelu Pielęgniarskiego na dyżurach, za czym idzie zmęczenie, brak czasu, który przekłada się na długie oczekiwanie na podejście do danego Pacjenta, podawanie chemioterapii, leków, które rozciąga się w czasie, nawet o kilka godzin dłużej, może też przez to dojść do pomyłek wynikających z nadmiaru obowiązków.

 

W naszej ocenie, jako rodziców Dzieci leczonych w tej Klinice, praca wykonywana przez Pielęgniarki jest bardzo dobra, doceniamy Ich profesjonalizm, kompetencje, cierpliwość, ciepło, uśmiech jakim darzone są nasze Pociechy, jednak obserwując przepracowanie Personelu widzimy, iż zaczyna brakować siły i wymienionych wyżej aspektów, których nasze Dzieci poza podaniem leków bardzo potrzebują. Jest to szczególny Oddział, gdzie nie może zabraknąć serdeczności i chwili skupienia, zatrzymania się i rozmowy z danym Pacjentem. Podkreślamy, nie podważamy w żaden sposób dobroci i dobrze wykonywanej pracy, jednak w takiej sytuacji wkrada się nerwowość, pośpiech, a nade wszystko wykończenie naszych „Kochanych Cioć”.

 

Wielu z nas spędza w tym miejscu długie miesiące, niejednokrotnie staje się ono naszym drugim domem, dlatego szablonowość, która wdarła się przez małą ilość Pielęgniarek i brak czasu idący za tym, absolutnie niewynikający z Ich winy i chęci jest dla nas nie do przyjęcia. W związku z powyższym bardzo prosimy o pozytywne i przychylne rozpatrzenie naszej prośby.

Pismo będzie udostępnione do informacji publicznej. Z poważaniem.

 

Polsat News