W spotkaniu uczestniczyli m.in. przedstawiciele biznesu, adwokaci i obrońcy praw człowieka. Tematem dwugodzinnej dyskusji była sytuacja wewnętrzna w Turcji, w tym stan praworządności i działania wymiaru sprawiedliwości, oraz polityka migracyjna.

 

Telewizja publiczna ARD zwróciła uwagę, że strona niemiecka nie zaprosiła ani polityków opozycyjnych ani też dziennikarzy prześladowanych przez władze. Spotkanie odbyło się bez udziału mediów. - Powstało wrażenie, że ten punkt programu miał na celu uspokojenie krytyków (Turcji) w Niemczech w taki sposób, by zbytnio nie niepokoić rządu i władz tureckich - powiedział komentator ARD.

 

Krytycy zarzucają prezydentowi Turcji Recepowi Tayyipowi Erdoganowi "autokratyczne ciągoty" - dławienie wolności prasy i niedopuszczalne naciski na wymiar sprawiedliwości. Działacze praw człowieka wskazują na brutalne działania tureckiej armii przeciwko Kurdom.

 

"Pełen przemocy konflikt"

 

W wywiadzie dla niedzielnego wydania "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Merkel opowiedziała się, mimo zaniepokojenia z powodu sytuacji politycznej w Turcji, za realizacją porozumienia UE i Ankary w sprawie uchodźców.

 

- Bardzo niepokoją nas niektóre zjawiska w Turcji. Proces zbliżenia i pojednania z Kurdami został w zeszłym roku zerwany, a zamiast tego obserwujemy znów pełen przemocy konflikt - powiedziała.

 

W poniedziałek Merkel weźmie udział w Światowym Szczycie Humanitarnym ONZ w Stambule. Przy tej okazji spotka się z prezydentem Turcji.

 

Porozumienie UE-Turcja przewidujące odsyłanie do Turcji wszystkich migrantów, którzy nielegalnie dotarli do Grecji, stanowi fundamentem niemieckiej polityki migracyjnej. Zgodnie z umową UE ma przejmować syryjskich uchodźców bezpośrednio z tureckich obozów; za każdego odesłanego z Grecji Syryjczyka Unia przejmie od Turcji jednego syryjskiego uchodźcę. Bruksela obiecała Ankarze pomoc finansową na imigrantów w wysokości 6 mld euro. Celem porozumienia jest ograniczenie nielegalnej imigracji i stworzenie uchodźcom z krajów ogarniętych wojną domową możliwości legalnego przyjazdu do UE.

 

PAP