Kefirer -  "Przywódca między kefirami" to pomysł trzech mieszkańców Brna: Davida Koutného, Tomáša Musila i Lukáša Lukeša. Chcieli produkt tylko pokazać, nie produkować. Jednak informacja o nim na portalach społecznościowych szybko zaczęła się rozprzestrzeniać zyskując ogromne zainteresowanie.


– Czystszego kefiru jeszcze nie piliście – żartowali w internecie autorzy, a razem z nimi setki ich zwolenników. Po krótkim czasie okazało się, że pomysł nie pozostanie tylko na poziomie wirtualnego kefiru. Autorzy nawiązali współpracę z mleczarnią „Kozojedský dvur” w okolicy Brna i wkrótce produkt z podobizną Hitlera wprowadzą na rynek.


Wsparcie szczytnego celu


– Wydawało nam się, że to dobry pomysł jak zareagować na sytuację w Europie. Hitler jest ikoną zła. Społeczeństwo ma tendencje wokół takich ikon poruszać się ostrożnie i dla pewności nawet o nich nie myśleć. Ludzie to raczej wyrzucają ze swojego życia, dlatego spodobała nam się ta myśl. To oczywiste, że nie wszyscy to zrozumieją - tłumaczył przedstawiciel producenta Jan Štáb, wyjaśniając dlaczego mleczarnia zgodziła się na współpracę. Dodał, że nie boi się negatywnych reakcji.


Autorzy projektu dodają, że od każdej sprzedanej butelki odliczą część zysku, który przeznaczą dla akcji "Pamięć Narodu". To międzynarodowy projekt, którego celem jest upamiętnianie ważnych wydarzeń XX wieku.


Jeden z autorów pomysłu Lukáš Lukeš powiedział, że pierwotnie chodziło tylko o dowcip. Dopiero później, zdecydowali się, że zawalczą o coś dobrego. - To nie przypadek, że połączyliśmy się z projektem "Pamięć Narodu". Uważamy, że ludzie nie powinni zapominać tego, co działo się podczas II wojny światowej. Kefírer może o tym przypominać - stwierdził.


Kefirer budzi kontrowersje


Nie każdy popiera poczucie humoru autorów Kefirera. Niektórzy Czesi twierdzą, że taka kampania jest nieetyczna. Napój skrytykowała m.in. Klára Kalibová z organizacji In lustitia, która pomaga ofiarom przemocy i nienawiści. - Pierwotnie pomysł z Kefirerem wydawał mi się całkiem śmieszny. Starania o to, żeby zrobić z niego prawdziwy produkt są niesmaczne i nieetyczne - powiedziała.


Przeciwko autorom wzniosło też skargę jedno z wydawnictw z powodu - jak twierdzi - skopiowania okładki powieści Timura Vermesa "On wrócił". - To śmieszne oskarżenie. Podobieństwo jest tylko ikoniczne - uważa Lukeš.

 

okladka


W kampanii obok Kefírera powstał jeszcze jeden fikcyjny produkt Mlikomouš - z podobizną Stalina. Na razie nie wiadomo czy zostanie także wprowadzony na rynek.

 

mleko

 

novinka.pl, Fot.argo.cz;mlikomous.cz