W rozmowie w stolicy Birmy Naypyidaw z radcą stanu i minister spraw zagranicznych, dawną dysydentką i laureatką Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi Kerry wyraził zadowolenie z postępów, jakie poczynił kraj, od kiedy jej partia, Narodowa Liga na rzecz Demokracji, przejęła władzę w marcu po wygranych wyborach w listopadzie ub.r., które zakończyły kilkadziesiąt lat rządów junty wojskowej.

 

Szef amerykańskiej dyplomacji zobowiązał się do dalszego wsparcia dla Birmy ze strony Stanów Zjednoczonych. - Zdecydowanie popieramy demokratyczne przemiany, które tu zachodzą - zapewnił.

 

Uchylenie sankcji

 

Do wizyty Kerry'ego w Birmie doszło niespełna tydzień po tym, gdy administracja prezydenta Baracka Obamy zdjęła sankcje, którymi obłożnych zostało dziesięć państwowych firm i banków. Jednak władze USA pozostawiły w mocy restrykcje nałożone na handel i kontakty inwestycyjne z wciąż mającą duże wpływy w kraju armią.

 

USA uchyliły wieloletnie sankcje w sferze inwestycji i handlu w 2012 roku, gdy quasi-cywilny rząd w Birmie rozpoczął reformy polityczne i gospodarcze.

 

"Podążanie drogą demokratyzacji"

 

Stany Zjednoczone utrzymały jednak restrykcje wobec kilkudziesięciu firm i biznesmenów, którzy sprzeciwiali się reformom albo byli zaangażowani w łamanie praw człowieka oraz handel sprzętem wojskowym z Koreą Północą - wskazuje agencja Associated Press. W dalszym ciągu USA utrzymują zakaz importu jadeitów i rubinów z Birmy.

 

Kluczem do zniesienia pozostałych sankcji jest postęp Birmy, jeśli chodzi o podążanie drogą demokratyzacji - podkreślił amerykański sekretarz stanu. Dodał, że "bardzo trudne, wręcz niemożliwe, jest dokończenie tej podróży przy obecnie obowiązującej konstytucji".

 

W niedzielę Kerry udaje się do Wietnamu, gdzie dołączy do delegacji prezydenta Baracka Obamy, który oficjalną wizytę w tym kraju rozpoczyna w poniedziałek.

 

PAP