Na Placu Zamkowym - przed Kolumną Zygmunta, gdzie odbywał się protest - postawiono także kilka dziecięcych zabawek, koni na biegunach, którym odcięto głowy i przewiązano flagami Włoch i Japonii.

 

- Sprzeciwiamy się eksportu żywych koni na tucz i rzeź do Japonii. Apelujemy i żądamy zaprzestania wszelkich negocjacji, zmierzających do rozpoczęcia tego haniebnego czynu (...) Od wielu lat mordują konie w polskich rzeźniach, wywożą na rzeź do Włoch, Belgii, Francji. Katują nasze konie. My nie wyrażamy na to zgody! - wołała z zaimprowizowanej sceny na schodach Kolumny Zygmunta Scarlett Szyłogalis, prezes Fundacji Tara-Schronisko dla Koni. Demonstracja miała charakter otwarty - każdy mógł podejść do mikrofonu i zabrać głos.

 

"Nie popadamy w tani sentymentalizm"

 

Podczas demonstracji głos zabrał także Krzysztof Czabański, sekretarz stanu w ministerstwie kultury i dziedzictwa narodowego, a także członek Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. - Podejmujemy w tym zespole próbę opracowania nowej ustawy o ochronie zwierząt. Wiemy, że prawo jest niedoskonałe, ale ono takie jakie jest, także zapobiegałoby wielu niepokojącym zjawiskom, gdyby była inna praktyka wymiaru sprawiedliwości. Chcemy to zmienić, mówi o tym raport Najwyższej Izby Kontroli - oświadczył.

 

- Nie popadamy w tani sentymentalizm - wiele zwierząt jest hodowanych w wiadomych celach. Ale to nie znaczy, że mają cierpieć. Chodzi o to, by w sposób maksymalny wyeliminować cierpienia zwierząt. Do tej pory, mam wrażenie, liczą się tylko pieniądze, a zwierzęta nie liczą się w ogóle. Ten stan nie może trwać. Obiecuję, że będziemy działali na rzecz zmiany tej sytuacji - podkreślił Czabański.

 

"30 tysięcy koni rocznie"

 

Jak ocenili organizatorzy manifestacji, średnio w Polsce ubijanych jest w rzeźniach około 30 tys. koni rocznie, a kolejne 30 tys. wywożone jest transportami do zagranicznych rzeźni. Według nich "w 2016 r. Minister Rolnictwa oraz Główny Lekarz Weterynarii doprowadzili do podpisania wielomilionowego kontraktu na eksport mięsa końskiego z Polski do, bardzo chłonnego, rynku azjatyckiego".

 

- W tym roku ruszyły dopłaty i dofinansowania dla wszystkich, którzy chcą hodować konie na rzeź. Normalni hodowcy padną - wyprą ich hodowle piwniczne. Powstanie coraz więcej rzeźni dla koni, najwyższy czas, byśmy wszyscy walczyli przeciwko temu. Walczymy o to, by zerwano rozmowy z Japonią - jak podpiszą kontrakty to będzie koniec. Kontrakty podpisać może Główny Lekarz Weterynarii, Minister Rolnictwa i Polski Związek Hodowców Koni" - powiedziała Szyłogalis.

 

PAP, fot. PAP/Tomasz Gzell, video: Polsat News