We wniosku, skierowanym do przewodniczącego sejmowej komisji etyki poselskiej, Mieszkowski przytacza "skandaliczne i nieakceptowalne" wystąpienie Stankiewicz ze Sowarzyszenia Solidarni 2010.  

 

"Jeśli nie wyprowadzicie wszystkich ubeków, pochowanych po nieoznakowanych pokojach, których jest co najmniej kilkaset, jeśli z tego zrezygnujecie, to znaczy że nie mamy po co debatować" - powiedziała m.in. Stankiewicz.


"Polska jest krajem chrześcijańskim i katolickim. Być może to jest przykre dla niektórych z państwa, potomków - posłużę się tutaj terminem, który usłyszałam od polskiego historyka pochodzenia żydowskiego - terminem »pełniących obowiązki Polaka«" - dodała także.

 

"Rozumienie wolności słowa nakazało wyłączenie mikrofonów"

 
Poseł Nowoczesnej podkreślił, że Elżbieta Kruk, przewodnicząca komisji kultury i środków przekazu "nie tylko nie zainterweniowała w trakcie wystąpienia Ewy Stankiewicz, ale wyraziła pogląd, że »mamy demokrację i wolność słowa«, tym samym wyrażając aprobatę dla wygłoszonych tez".

 

"Niestety rozumienie demokracji i wolności słowa przez posłankę Kruk nakazało jej wyłączanie mikrofonów i nie dopuszczanie do głosu innych uczestników wysłuchania publicznego, w tym wiceprzewodniczących Komisji Kultury i Środkow Przekazu Iwony Śledzińskiej-Katarsińskiej i Krzysztofa Mieszkowskiego oraz przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka. Głosów oburzenia z sali było więcej, jednak kolejnym osobom rownież wyłączano mikrofony" - napisał Mieszkowski we wniosku o wszczęcie postępowania ws. nauszenia zasad etyki przez Kruk.

 

Jego zdaniem, zachowanie Elzbiety Kruk "jest niegodnym posłanki na Sejm RP i przewodniczącej Komisji Kultury i Środków Przekazu i narusza zasadę rzetelności oraz zasady poszanowania godności innych osób i dbałości o dobre imię Sejmu RP".

 

 

polsatnews.pl